Winktown

Kontratak - cz. 3

- major Radziecki

GRAFIKA

Po odparciu kolejnego już ataku Inkwizycji stało się jasne, że czas na małą zemstę. Wykorzystując fakt, ze straty Inkwizycji były spore, potencjał na dokonanie ostatecznej masakry był duży. Radziecki ani myślał jednak wykrwawiać swoich sił w sytuacji, kiedy za plecami miał Techrzeszę.

Sygnał o słabości Inkwizycji poszedł natomiast do niedawno pozyskanych sojuszników. No dobra, słowo sojusznicy było nieco na wyrost. Ot, tymczasowi sprzymierzeńcy, czyli z ledwością odbudowujące się resztki Gildii Niewolników, napędzane w dużej mierze nienawiścią do Inkwizycji. Radziecki nakazywał co jakiś czas posłanie im transportów broni i amunicji, nic nadzwyczajnego. Teraz nakazał im spłacić dług - przeprowadzić szeroko zakrojony rajd przez Popielisko (które zostało po Mudzie) na właściwe ziemie Inkwizycji.

"Biedni głupcy" - pomyślał major - "Wiadomo, że w starciu z Inkwizycją nadal nie mają żadnych szans, tak czy inaczej spłoną. Ale zajmą ich na tyle długo, żebyśmy dokonali tego, co mamy zaplanowane"


Kilka dni później.

Łowcy Niewolników spisali się świetnie. Angażując siły Inkwizycji na zachodzie, odciągnęły uwagę od południowego wschodu. To zostało wykorzystane przez oddział wandusów, który poruszając się w ukryciu zdołał się przemknąć przez luźno strzeżoną granicę, nie napotykając większego oporu.

Radziecki przez elektrolornetkę oglądał przedmieścia Dreiköpfe, położone kilka kilometrów dalej. Dawniej znane głównie z pomnika trzech wielkich głów (wedle różnych historii przestawiały one Mieszko Maksymilana, Zamachovicia i Yol Gok Thula, albo Talerza, Gastovskiego i Harolda, albo Boba, Boba i Boba), dziś było to średniej wielkości miasteczko, jedno z nielicznych zapleczy ekonomicznych Inkwizycji, które w ciągłym pościgu za herezją nie zostało jeszcze samospalone.

- Trzeba to nadrobić -  nadał przez radiostację major do swoich ludzi, którzy właśnie pozycjonowali artylerię kilka dalszych kilometrów z tyłu za pozycją namierzającą. - Podaję namiary: pozycja Foxtrot Uniform Charlie Kilo, poprawka na wiatr 21/37... - w eter popłynęły koordynaty ataku. Po chwili artyleria potwierdziła przyjęcie i wprowadzenie danych, po czym otwarła ogień. 

Radziecki wraz ze swoją obstawą obserwował, jak z gwizdem pociski artylerii przelatują wysoko nad nim i spadają na teren miasteczka. Eksplozje robiły spore wrażenie. Na miasto spadły też ładunki fosforowe, które niosły ulubioną broń inkwizycji - ogień.

- W sumie powinni nam podziękować, że tak ich traktujemy - stwierdził z satysfakcją Radziecki, obserwując jak w płomieniach staje fabryka chemiczna produkująca dla Inkwizytorów mieszankę zapalającą. - Straty w zaopatrzeniu na jakiś czas przyhamują kolejne ataki płonących gaci, chyba że będą chcieli walczyć tymi swoimi miotaczami wręcz. - dodał.

- Towarzyszu Majorze, nasze siły są gotowe do ataku na miasto. - zameldował służbiście stojący kawałek dalej porucznik.

Zapadła krótka cisza.

- Nie będzie ataku. - postanowił w końcu Radziecki - Nie mielibyśmy z tego specjalnych zysków. Zdobywanie tego miasteczka, czy nawet całkowite niszczenie Inkwizycji nie jest w naszym interesie... na razie. Piechota i czołgi niech zajmą pozycje obronne wokół pozycji artyleryjskich. Po zakończeniu ostrzału wracamy. Potraktujmy to jako sygnał, zobaczymy czy ta inkwizytorska swołocz potrafi to zrozumieć.

Komentarze

Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Karwa fa! xD Teraz mam dwa wyjścia: pójść za ciosem i przeprowadzić kontratak ryzykując poważne straty lub dać sobie spokój jednocześnie okazując słabość. Na dniach zobaczysz jaką podjąłem decyzję.
Iwan

Dnia Iwan napisał:

Idź na całość! Idź na całość!
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

I tak już wpierdol od każdego dostajesz, więc co szkodzi jeszcze jeden raz?
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Klasse! O to właśnie chodziło! Rozumiem, że manipulacja razy dwa Wy heretyckie nasienia? :D

Komentuj

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 4 nieznanych