Winktown

Krótka historia wzlotu i upadku Pawełka Winka

- Pan Talerz

GRAFIKA

    Pawełek Winek (właśc. Paweł Plata, znany też jako Ramon Szponarski) - garapeński uchodźca polityczny, skazany w swoim ojczystym kraju na karę śmierci. Od chwili przybycia na Pustkowia, bezskutecznie starał się dołączyć do elit władzy Kraju Winków. Ostatecznie skończył jako przywódca jednego z podrzędnych ulicznych gangów o nazwie Ministersi oraz  wydawca pisemka ze zdjęciami gołych bab.


     Oto krótka historia wzlotu i upadku Pawełka Winka...


    Nie są do końca jasne okoliczności w jakich Pawełek przedostał się na terytorium Pustkowi Winków. Prawdopodobnie, niczym Iwanowi Pietrowi, udało mu się tego dokonać na własnoręcznie wykonanej tratwie z kawałków orientpalet i plastikowych butelek. Wyczyn to był nielada, ponieważ nad jego głową latały bełty z kusz garapeńskich milicjantów. Ale tak to już jest, kiedy ucieka się w dniu swojej rozprawy, podczas zarządzonej przez Sąd Najwyższy przerwy obiadowej. 


    I ucieczkę Pawełka moża by było uznać za niemalże udaną, gdyby nie to, że koniec końców wylądował on na Pustkowiach Winków. Czyli nomen omen z gówna wpakował się w szambo... No bo jak inaczej można określić zacumowanie tratwy w okolicy okupowanego przez mutaki, silnie napromieniowanego podczas ostatniej wojny, miasta San Romero? I to w dodatku od strony, gdzie Techrzesza rozstawiała akurat swoje wieżyczki strażnicze?


    W tym miejscu potwierdza się jednak przysłowie, że głupi ma zawsze szczęscie i Garapeńczykowi udało się przeżyć. Klucząc pomiędzy wrakami starych automobili porzuconych wzłóż autobahnów, chowając się po ruinach dawnej cywilizacji, omijając wszelkie ludzkie i nieludzkie osiedla, udało mu się zawędrować do samej Perły Pustkowi, Wolnego Miasta Winktown (sic!).


    Oczywistym jest, że taka podróż nie mogła pozostać bez wpływu na Pawełka. I pal licho wszelkiego rodzaju efekty chorób popromiennych. Połowa Winków wygląda tak, jakby miała zaraz kopnąć w kalendarz i na przekór wszystkim, jakoś łazi. Tu bardziej chodziło o jego psychikę. Po takiej wędrówce nie mogła pozostać cała. I tak też było...  


    Każdy kto choć raz ujrzał krajobraz Pustkowi, od razu dostrzegał to, że kraj znajduje się w kompletnej ruinie.. Każdy, po prostu każdy kto chciałby  robić tu karierę, wybrałby profesję, poszukiwacza artefaktów, szalonego naukowca czy pomylonego proroka jakiegoś bóstwa. Jeżeli już miałby zakładać jakąś firmę, to byłaby to jakaś kompania handlowa, grupa najemników czy chociażby stragan ze złomem jeżeliby miał małe ambicje.


    Co więc zrobił Pawełek?


    On założył Prokuraturę i ogłosił siebie Prokuratorem Generalnym Pustkowi. W miejscu gdzie się tyłek podciera konstytucją, a rację ma ten który ma większą pałke. W krainie bezprawia...


    Winkowie jak to Winkowie, nie jednego idiotę już w swoim życiu widzieli. Na tle innych pomyleńców Pawełek nie wyróżniał się niczym specjalnym. Jak wielu z nich, ubrany był w podarte łachmany i głosił potrzebę przeprowadzenia Dobrej Zmiany i zaprowadzenia Prawa i Sprawiedliwości na Pustkowiach. Naprawdę nic specjalnego na tle innych wichrzycieli którzy miewali gorsze pomysły typu prohibicji na przykład....


    Kiedy jednak Otto von Tellera zmęczyło słuchanie głosu Garapeńczyka,  który nie przeszedł mutacji charakterystycznej dla okresu dojrzewania, postanowił on wysłać Pawełka na misję. Byle daleko od gabinetowego okna Wielkiej Szychy. Wybór padł na Republikę Bialenii, gdzie niejaki Karol Medycejski w sposób niewybredny wypowiadał się o Winkach. Talerz specjalnie nie liczył na to, że Piela coś zdziała, ale miał cichą nadzieję że Garapeńczyk być może zaginie gdzieś po drodze na Nordatę lub ulegnie fascynacji Abchazją czy innym Apaczowem i już nigdy nie powróci na Pustkowia.


    Powrócił i to w dodatku ze stertą traktatów politycznych pod pachą i walizką wypchaną różnymi książkami z dziedziny politologii. Wizyta w Republice Bialenii chyba go zainspirowała.


    Bardzo szybko zaczął tworzyć zręby struktur państwowych na wzór garapeńskich. Zajął kilka pustostanów na Gnarpatowie i stwierdził że od dzisiaj będzie się tam znajdował rząd niejakiej Radioaktywnej Republiki Pustkowi Winków, a sam siebie mianował Naczelnym Ministem (chyba z powodu nieznajomości słowa Premier). Szaleństwo Garapeńczyka sięgnęło już tego poziomu, że począł nawet tworzyć instytucje pokroju Sądu Najwyższego, Rady Ministrów (z różnymi ministerstwami pokroju Ministerstwa Seksu i Samogwałtu na czele), partie polityczne, a nawet Biuro Zadań Gospodarczych które miało nadzorować gospodarkę Radioaktywnej Republiki


    Mieszkańcy okolicznych budynków nie byli zbyt uszczęśliwieni z powodu pojawienia się nowego, ekscentrycznego sąsiada. O ile byli przyzwyczajeni do propagandy Frontu Ludowego, a inkwizycyjne stosy już dawno wtopiły się w krajobraz okolicy, to obecność mężczyzny który zaczepiał przechodniów i chciał z nimi rozmawiać na temat tego jak naprawić  zniszczone nieudolnymi rządami państwo, mocno ich irytowała. Żaden Winek nie lubił rozmawiać o polityce na trzeźwo, a Pawełek najwyraźniej takie dysputy preferował. 


    Zanim na ich skargi odpowiedział Otto von Teller wysyłając patrol Strażniów aby zajęli się wariatem, lokalna społeczność zdążyła się już odgrodzić od Garapeńczyka prowizorycznym ogrodzeniem wykonanym z drutu kolczastego i desek. Nic więc dziwnego że kiedy te umocnienia zobaczyli Rangersi, słusznie stwierdzili że Pawełek faktycznie próbuje oderwać od Perły Pustkowi część miasta i ogłosić niepodległość. Nie zastanawiając się długo, zaczęli szturmować bramę prowadzącą do Radioaktywnej Republiki (nie wiedzieli że wrota otwierają się wyłącznie z zewnątrz), przerażając Garapeńczyka. Ten widząc biegnących w jego kierunku miejskich Strażników, zadziałał instynktownie i zaczął uciekać. Był na lepszej pozycji, bo dokładnie znał rozkład zajętego przez siebie terenu i udało mu się uciec wymiarowi sprawiedliwości Pustkowi Winków.


    Ukryty w kanałach Podmiasta doszedł do wniosku że władza Winktown uznała go za politycznego wroga numer jeden. I trzeba przyznać że był z tego faktu nawet zadowolony, w swoim mniemaniu stanowił ogromne zagrożenie dla rządów Talerza i jego kliki.


    Zdecydował się rozpocząć działalność partyzancką powołując do istnienia gang Ministersów których głównym celem była destabilizacja sytuacji politycznej na Pustkowiach i wprowadzanie chaosu informacyjnego aby utrudnić funkcjonowanie władz Wastelandu. Nie zdawał on sobie wciąż sprawy że aparat państwowy Winków już od wielu lat znajdował się w stanie kompletnego rozkładu, ponieważ jak już wielokrotnie powtarzano w tym tekście, Pawełek żył we własnym, wyimaginowanym świecie.


    Aby jego gang mógł sprawnie funkcjonować, Garapeńczyk musiał zdobyć fundusze. Na nic zdały się próby zakupu broni za arginty (oficjalną walutę Garapenii którą Pawełek próbował wprowadzić jako oficjalną walutę Pustkowi). Rozmyślając w jaki sposób zdobyć pieniądze, Plata rozważał nawet zatrudnienie się w burdelu w charakterze ladyboy'a. I właśnie podczas rozmyślań czy podczas pracy w domu publicznym nabawi się tylko kiły czy czegoś więcej, naszła go pewna myśl. Otóż skoro Winkowie szumnie odwiedzają Różowego Kociaka, to na pewno będą zainteresowani oglądaniem gołych bab na papierze. Bo i można się zabawić, a i ryzyko chorób wenerycznych jest mniejsze. 


    Jak się szybko okazało, w swojej walizce z książkami politycznymi przywiezionymi z Bialenii, Pawełek przemycił na Pustkowia kilka świerszczyków. Przy pomocy nożyczek i kleju (który wcześniej długo wąchał), stworzył pierwszy numer magazynu  o nazwie Seksografia.


    Być może tytuł prasowy Garapeńczyka odniósłby spektakularny sukces na rynku wydawniczym Winktown, gdyby nie fakt że za Garapeńczykiem wystawiono już list gończy za działalność na szkodę państwa. Dlatego też nikogo nie powinien dziwić fakt, że kiedy tylko Pawełek rozłożył swoje stanowisko prasowe w jednym z zaułków Perły Pustkowi, któraś ze służb porządkowych zainteresowała się wzmożonym ruchem w okolicy, gdzie wcześniej nawet bobry nie zaglądały, bo nie było tam czego ukraść. Początkujący obalacz rządów miał podwójnego pecha, ponieważ zainteresowali się nim patrolujący dalszą okolicę opactwa Merling, funkcjonariusze Inkwizycji. A kiedy zobaczyli co rozprowadza Pawełek, to do zarzutów szkodzenia państwu, doszedł jeszcze wyrok za herezję w postaci rozprowadzania pornografii.


    Garapeńczyk naprawdę nie miał gdzie uciec ponieważ trudno jest ominąć gości w ciężkich pancerzach wspomaganych w wąskim zaułku. Został szybko pojmany i przetransportowany do miejskiego aresztu, gdzie trafił pod opiekę Strażników. Oczywiście w międzyczasie cały nakład Seksografii został spalony na rytualnym stosie (ku niezadowoleniu Sokołowa). Siedząc w areszcie, Pawełek odgrażał się że spali twierdzę Gründen kiedy tylko wyjdzie z ciupy. Stwierdził również że podczas odsiadki napisze książkę o swoim życiu oraz zawrze w niej teorię jak naprawić Kraj Winków. 


    Niestety, odsiadka Garapeńczyka nie trwała zbyt długo. Jeszcza za czasów swojej kariery politycznej, postulował on stworzenie tzw. przycisku śmierci, który uśmiercałby osobę na jej własne, wyraźne życzenie. Początkowo pomysł został zignorowany, ale po tym jak Pawełek zaczął fałszować podpisy Antona Sokołowa, Lunton z dziką satysfakcją przystąpił do realizacji pomysłu z nocnych koszmarów Platy. 


    I tak powstała banowa katapulta - konstrukcja której celem było usuwanie niechcianych istot z terytoriów Pustkowi Winków na skutek wystrzelenia ich w stronę stratosfery i ich późniejszym opadnięciu na niezamieszkane tereny Pollinu, tudzież bezmiar wirtualnego oceanu.


    Zaszczytu bycia pierwszym testerem urządzenia dostąpił nie kto inny, a Pawełek Garapeńczyk. Do końca nie zdawał sobie sytuacji z sytuacji w której się znajduje i wciąż majaczył o modernizacji Kraju Winków. Zasadniczo do dziś nie wiemy czy przetrwał upadek.
    

 

Komentarze

Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

BREJKING NIUS!

Nasze Służby Wywiadowcze donoszą, że Pawełek po tym jak katapultowano go z terytoriów Winków, zdecydował się założyć własne, niepodległe państwo o nazwie Królestwo Solwacji. Niestety, nie udało się nam dowiedzieć niczego więcej, poza zdobyciem niedziałającego linku do strony Solwacji. Ale zwróćcie uwagę JAKI to link:


Batts

Dnia Batts napisał:

404 powody do zbombardowania tego miejsca :) Nie wiem czy tankować Vertibirdy już czy poczekać aż postawią sobie chociaż jeden budynek rządowy.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Znając rozmach Pawełka, to za tydzień będzie już stała cała dzielnica rządowa. Piękne budyneczki z białej cegły, a dookoła nich chaty kryte strzechą w której żyją zwykli mieszkańcy Solwacji. Poczekaj z wysyłaniem tych lataczy do momentu, kiedy zlokalizujemy położenie Królestwa. Stawiam albo na ziemię postaustro-węgierskie lub na Nordatę.
Batts

Dnia Batts napisał:

Masz gdzieś pod ręką aktualną mapę świata ? musiał bym zaktualizować GPSy w maszynach :D nie chcemy chyba zbombardować przypadkiem jakiegoś bogu ducha winnego sąsiada.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Przejrzyj sobie ostatnie karty tego wątku na forum Dreamlandu:

Mapa nie uwzględnia tego co Mudziaki zrobiły na wschodzie Orientyki, a mianowicie nową Mudę. Gdzieś tam w Magazynie Grafiki powinieneś znaleźć małą mapkę która przedstawia jak obecnie wygląda obszar Pustkowi, ale musisz głębiej pogrzebać.

A jak kogoś już przypadkiem zbombardujesz, to powiemy że to Hasseland był. Grunt żebyś przemalował oznaczenia na lataczach ;)
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Tak oto nasz Pawełek przeszedł do menelskiej legendy opowiadanej w najgorszych (najlepszych!) melinach Perły Pustkowi pod tytułem: "Bananowy stratonauta - życie i twórczość Pawła Winka". Prima!

Komentuj

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 2 nieznanych