Winktown

Konsorcjum wróci do życia?

- Herr Juarez

GRAFIKA

CODZIENNEJ SZARÓWY CIĄG DALSZY

 

W twierdzy "Gründen" od dłuższego czasu jedynie psy dupami szczekały z powodu cholernie dokuczliwego mrozu. Winkom było to oczywiście na rękę no, bo jakże by inaczej? Wymierająca aktywność zarówno Inkwizycji jak i innych frakcji pozwala Pustkowiom nieco odetchnąć, co stanowi dla nich coś w rodzaju Gwiazdki. Wreszcie można pójść spokojnie do baru nie ryzykując zatrzymania i trzydniowego przesłuchania w Czwórce. Nareszcie podczas spędzania fajrantu w doborowym towarzystwie ukochanej butelki Uranowego żaden milicjant nie wyrwie Ci jej z ręki wciskając jednocześnie roczny zapas antyalkoholu. No i wracając do swojego pokoju w "Ruderze" w końcu nie usłyszysz, że jakieś kupy złomu, z polecenia bliżej nieznanej Firanki, porwały Ci czwartą żonę w tym tygodniu na przymusowe prace w kopalni. Jedynym minusem tego wszystkiego jest brak regularnych dostaw państwowej srajtaśmy z jakmiś cyferkami napisanymi węglem i firmową pieczątką "Biura Podatkowego". Mimo to ogólnie rewelka!

No, ale Gwiazdka też ma swój koniec. Nie wiadomo czemu, nie wiadomo jak i z czyjego polecenia Inkwizytorium wybudziło się z letargu zaczynając od powszechnych i przymusowych przesłuchań w obrębie calutkiej strefy inkwizytorskich wpływów. Szybkie, acz skrupulatne przesłuchania doprawione znanymi z dawna zniknięciami osób biorących w nich udział. Niby nic nowego. Jednak wszystkie te zniknięcia łączy jeden wspólny mianownik. Rzesza Słomagromska. Każdy starszy stażem mieszkaniec Pustkowi wie o masowych zsyłkach ludności Słomagromu do niejakiego Carstwa Rosyjskiego i że część z nich uniknęła tego losu. Ci, którzy cudem się uratowali stworzyli małe społeczności zamieszkujące dawne miasta Rzeszy, m. in. Nuketown. Na północnych rubieżach Państwa Winków potomkowie obywateli Słomagromu pełzali głównie w ruinach Cardifberga. Tylko po, co Inkwizycji podstarzałe truchła przedstawicieli dawnej cywilizacji?

 

TAM GDZIE NOGI PONIOSĄ

 

Wraz z wyparowaniem pewnej liczby przesłuchiwanych, z grubych murów "Gründen" zaczęły wyciekać plotki i doniesienia przekazywane wielbioną przez Winków pocztą pantoflową. Mówiono, że tych, którzy wyparowali w trakcie akcji wywiadowaczej sprowadzano do komnat Świętego Officjum, gdzie starszyzna z Wielkim Mistrzem włącznie, pod czyjąś wodzą ślęczała z nieszczęsnikiem przy zapieczętowanych drzwiach. Niektórzy twierdzili, że to Bartold powrócił aby znów stworzyć własne piekło na Wastelandzie. Inni byli zdania, że za nieznanym korniszonem stoją von Thornowie, Orzislav albo Nadksiążę. Po jakimś czasie zaobserwowano niewielkie oddziały Inkwizycji kręcące się w pobliżu bazy "Schmetterling". W związku z tym zakładano, że Inkwizycja planuje kolejny atak na Front Ludowy. Nic bardziej mylnego. To nie Wandusi byli celem. Celem były pozostałości po "Konsorcjum Słoma-Tech" - cieniu minionej potęgi słomagromskiej mysli technologicznej!

Początkowo nikt nie zapuszczał się w tamte strony celem sprawdzenia, co też tak funkcjonariuszy z Psich Szczytów interesuje. Głównym powodem był wysoki poziom napromieniowania obszaru dawnego Słoma-Techu, który skutecznie redukował populację złomiarzy i wszelkiech maści hien. Jednak Winkowie jak to Winkowie, pchani ciekawością zajrzą nawet do w pełni działajacego reaktora jądrowego. Jeśli wierzyć ich pijackim wykładom, Inkwizytorium dyskretnie podchodziło pod wielki krater Słoma-Techu puszczając na przód dzikie psy celem sprawdzenia poziomu napromieniowania. Jeśli psy na danym obszarze padały i wiły się w pośmiertnych konwulsjach, oddział obierał inną ścieżkę wysyłajac następne sierściuchy. Taka strategia się opłaciła, gdyż udało im się dotrzeć do samego podnóża krateru, co dawało możliwość wejścia do wnętrza. Jednak pzoostawał jeszcze jeden problem...

 

KRATER PEŁEN GHOULI

 

Dotarcie do krateru było de facto martwym punktem. Jedynymi mieszkańcami tego przybytku były cholerne ghoule. Niegdyś najznamienitsze umysły Rzeszy Słomagromskiej, dziś jedynie żarłoczne pokraki, które zabijały każdego kto zbliżył się do ich siedliska. Ich mutacja nastąpiła po zrzuceniu na kompleks Słoma-Techu potężnej bomby, która zniszczyła jedynie część zabudowań. Konsorcjum było bardzo rozbudowanym kompleksem badawczo-fabrycznym z labiryntem podziemnych pracowni i hal produkcyjnych. Ci, którzy w trakcie detonacji ładunku znajdowali się na niższych piętrach przetrwali wybuch, lecz w obawie o własne życie zostali pod ziemią. Tymczasem kochana radiacja jak zwykle robiła swoje wydając ze swego łona kolejne zmutowane istoty.

Inkwizytorzy musieli znaleźć jakiś sposób aby zejść w głąb krateru unikając śmierci od promieniowania lub zabicia przez ghoule. Do tego właśnie potrzebni im byli potomkowie mieszkańców Słomagromu, którzy nie ulegli asymilacji. Co prawda rezerwy inkwizytorskie nie były zbyt obszerne, lecz starczyło ich na zakup kilku skafandrów ochronnych umożliwiających eksplorację najsilniej skażonych zakątków Wastelandu. Wielki Mistrz wykorzystując niegdysiejsze powiązania Rzeszy z Monderią przeciągnął słomagromskich niedobitków na swoją stronę. W jaki sposób? Rozpoczął szopkę ze sztucznym "Słomagromskim Rządem Emigracyjnym", który działał oczywiście w zaprzyjaźnionej Monderii mając patronat samego Księcia. Ów rząd miał przywrócić upadłe państwo na mapy świata i odtworzyć swą potęgę przy pomocy przyjaciół z północy. Rybka połknęła haczyk.

 

NA OSTATKU SIŁ

 

Niestety wszystko znowu stanęło w martwym punkcie. Operacja się przedłużała, niekorzystne warunki panujące na terenie Konsorcjum dobijały kolejne oddziały z Psich Szczytów, a wysyłani do krateru "delegaci" nie wracali. W obliczu rychłej klęski całego przedsięwzięcia Inkwizytorium postanowiło spreparować oficjalny dokument rzekomo wydany przez władze emigracyjne Nowej Rzeszy Słomagromskiej informujący nadchodzącej restauracji kraju i konieczności odbudowy utraconej potęgi. Jako, że ghule z racji długiej podatności na promieniowanie nie opuszczały zbytnio krateru to nie miały pojęcia, co właściwie dzieje się na powierzchni. Poza Perłą Pustkowi nie znały niczego, gdyż jedynie zaopatrywanie się w żywność łączyło je ze światem zewnętrznym.

Wysłano więc ostatniego "delegata" z pismem rządowym i oczekiwano reakcji, co będzie dalej. Radiacja coraz mocniej dawała się we znaki osłabiając Inkwizytorów. Puszczane dookoła psy mające sprawdzać poziom napromieniowania przetartego szlaku coraz częściej padały w niegdyś bezpiecznych miejscach. Radiostacje zapewniające łączność z siedzibą w Psich Szczytach gubiły zasięg lub całkowicie zdychały. Kiedy jednostki Inkwizytorium były już na ostatku sił w kraterze coś się poruszyło. Jakaś pokraczna i dysząca istota szybkim tępem wspinała się po piaszczystej grani. Pierwsza myśl: ghoul, pieprzony ghoul idzie wprost na nas, lecz po chwili dojrzano ubrudzony skafander i trzymaną w dłoni tubę z dokumentem. Gdy postać wyszła z krateru z tuby wyjęto kawałek starego papieru z zapisanym tekstem:

Leube Rodecken!

Radi mi sse unsa Slomagroma Reich dalle iest na globu. Lasta walkrieg kompletnau uns zdewastauen ond ssmutoweua. Unsa Reich negdedi ni umarlau! Uns dalle zyjau unter krater, im welki kompleksau Sloma-Tech. Uns mamen wielen wabrike ss epokau spred walkriegau. Mossma urytz ti wabriken ond unsa proiekten toby odbildenau unsa Noe Slomagroma Reich ss freundau ssur Mondara. Uns dalle wierim sse mossma odbitz unsa landen ond potengenau. Widzme sse unsa mowa stalla ssie bardi nuowotzesno. Uns mome nadiia sse ons zrozomienen.

Sloma-Tech Konzorzium Gruppe

 

Fotografia pracownika Słoma-Techu wykonana przez ostatniego "delegata".

Komentarze

Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Winkowie od dawna otrzymują kontakty z mieszkańcami Crater City i prowadzimy wzmożoną wymianę handlową. Pewnie gdyby nie pomoc CC, to dalej systemy informatyczne Winktown by nie funkcjonowały. Natomiast nie podoba nam się w Perle fakt, że chcecie stare gnarpy nabrać na bajeczkę o odrodzonej Rzeszy Słomagromskiej. Ha! Pewnie macie zamiar je przekonać, żeby Wam pomogli przy badaniach nad stworzeniem smoków, co nie?
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Po pierwsze mylisz miejsca. Ten papirus i [url=http://micropedia.wikia.com/wiki/Krater_S%C5%82oma-Tech]ta broszurka[/url] Cię uświadomią. Po drugie resztki Słoma-Techu zamieszkałe są przez ghoule, a nie gnarpy. Ba dummm tsss!
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Skoro już wygrzebujesz stare broszurki, pozwól że zaprezentuję Ci pewien opis Krateru Słoma-Tech, z czasów kiedy jeszcze nie wszystkie fakty odnośnie Rzeszy były mi znane:

Krater Słoma-Tech

Zakłady Słoma-Techu - "Słomagromskiej Technologii" były przed wojną najbardziej wpływowym konsorcjum działającym na terenie całej Słomagromskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, a później częściowo na terenie Słomagromskiej Republiki Ludowej, wspieranym w dużej mierze właśnie przez państwo. Właśnie z powodu finansowania publicznego Słoma-Tech opracował technologie mające przyczynić się do dalszego dynamicznego rozwoju gospodarki Słomagromu. W późniejszym okresie historii tego państwa, konsorcjum na rozkaz führera Michaiła Frunze ściśle współpracowało ze Słomagromskimi Zakładami Zbrojeniowymi w celu rozwoju technologii wojskowych. To właśnie Słoma-Tech (jeszcze za panowania prezydenta Mieszko Maksymiliana) zbudował prototyp bomby atomowej, zdetonowanej później na terytorium Meridlandu o nazwie "Rodan I". Wywiady obcych mocarstw, zdające sobie sprawę z zagrożenia jakim może być technologia opracowywana przez naukowców z tej firmy, podjęły bardzo szybko decyzję o zniszczeniu głównej siedziby konsorcjum w pierwszej fazie planowanej już wojny. To właśnie dlatego dziś Słoma-Techem określa się mianem Krateru, czyli tego co faktycznie pozostało z siedziby tej firmy.

Dzisiaj właśnie tak wygląda "Słomagromska Technologia" - wielka dziura w ziemi, dookoła niej zabudowania, wzniesione już po wojnie. Bomba, która uderzyła w Słoma-Tech zniszczyła tylko część kompleksu badawczego i rozwojowego konsorcjum. Spora część zabudowań znajdowała się pod ziemią, a ładunek nie miał wystarczającej siły, żeby spowodować całkowite zniszczenie zakładów. Przetrwało kilka najniżej położonych kondygnacji budowli. Po prostu solidne budownictwo! - tak zwykły mawiać ghule żyjące w Kraterze. Bo to właśnie w przeważającej części ghule (ich liczbę szacuje się na ok. 500 osobników) są mieszkańcami Krateru i okolic. W większości są to starzy pracownicy Słoma-Techu, którzy przeżyli uderzenie z powodu przebywania na niższych piętrach budynku. Znaleźli się oni pod działaniem Wirusa Wymuszonej Ewolucji (W.W.E. - to m.in. nad nim pracował Słoma-Tech i to on przyczynił się właśnie do wielu mutacji na pustkowiach Winktown). Wysokie stężenie tego wirusa spowodowało, że mieszkańcy w wyniku zmian w ich organizmach uzależnili się od niego i opuszczenie Krateru nawet na krótki czas jest dla nich zabójcze. To właśnie z tego powodu ghule (prawdopodobnie pomimo wysokiego stopnia rozwoju, dostępu technologii i broni) nie podbiły pustkowi. To promieniowanie również ocaliło ich kilkukrotnie przed atakami łupieżców, którzy po prostu umierali z powodu zbyt wysokiego poziomu radiacji. Normalny człowiek bez specjalnego kombinezonu ochronnego nie przeżyje w tym miejscu dłużej niż kilka godzin.

Kompania Handlowa Winktown jako pierwsza dotarła na terytorium Krateru Słoma-Techu. Harold, szef Kompanii (również będący przecież ghulem) bardzo szybko dogadał się z mieszkańcami wielkiej dziury i rozpoczęto handel na linii Winkowe Miasteczko - Słomagromska Technologia. W zamian za żywność (której ghulom zawsze brakowało do zaspokojenia ich pełnego zapotrzebowania - szklarnie, zbudowane przez mutantów, nie dawały wystarczającej ilości plonów, by wyżywić całe społeczeństwo) i obronę przed atakami ze strony bandytów (dosyć częstych w dzisiejszych niespokojnych czasach), Wolna Republika stale otrzymuje technologiczne nowinki z różnych dziedzin nauki autorstwa ghuli. Mieszkańcy Słoma-Techu zdecydowali dołączyć do Wielkiego Imperium Winków widząc, że ze współpracy z Winktown mają więcej korzyści niż (jak się wcześniej obawiali) strat.

Prawdopodobnie gdyby nie dostawy żywności z Wolnego Miasta, populacja Krateru wymarłaby w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Dzięki Winkom ghule mają w końcu względnie stały spokój i nie muszą się martwić o to czy będą miały jutro czym napełnić żołądki oraz czy łupieżcy nie planują kolejnego zmasowanego ataku na ich dom. Za to dzięki Kraterowcom Winkowie wciąż mogą poszczycić się wysokim poziomem rozwoju technologicznego, choć na pierwszy rzut oka na tak bardzo rozwiniętych nie wyglądają...

Przez lata koncepcja osady troszkę mi się zmieniła, a i nowe historyczne fakty "powstały" :) Dla mnie Crater City to aktualna nazwa Krateru po Słoma-Tech'u. Mapę mógł edytować każdy, stąd mogło w końcu powstać kilka miejsc o tej samej nazwie ;)

I czym się różni gnarp od ghula?
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Nie chcę obrażać Waszej Jaśniejącej Wyobraźni, ale Święta Radiacja jeszcze nie obdarzyła mnie umiejętnością czytania w Twoich myślach w celu wywiedzenia się jakie lokacje są aktualne, a jakie nie karwa fa.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Sam czasem wpadam w tę pułapkę umysłu ;) Wina tego że brakuje nam jakiegokolwiek kalendarium i punktu zbiorczego informacji w stylu Winkopedii, gdzie zbierano by dane o Pustkowiach. Trzeba coś z tym zrobić.
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Juarez trzyma w ręce najświeższe wydanie "Inkwizytora Codziennego" i znanym zwyczajem wypala papierosem oczy postaci z fotografii w gazecie. Kiedy kończy, znudzony rzuca papierzysko za siebie.

I co ja mam teraz z tym zrobić? Są dwie różne wersje tego samego miejsca, a co się napisało to już się nie cofnie. Ihre Kreatische Majestat ma może jakiś pomysł jak to ugryźć? Nie lepiej założyć, że Crater City i Krater Słoma-Techu to dwa inne miejsca jak kiedyś? :P
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

To w takim razie co mogłoby być w miejscu Crater City przed upadkiem bomb?
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Słomagromskie miasto zbudowane dla pracowników Słomagromskich Zakładów Zbrojeniowych? :D
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Eeee...
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Wieder wählerisch! Wie üblich...
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Proszę o zachowywanie się kulturalnie!
prof. Sokolov

Dnia prof. Sokolov napisał:

No właśnie do kurwy nędzy!
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Zachowuję pełną kulturwę!
prof. Sokolov

Dnia prof. Sokolov napisał:

Zwracam honor. W pierwszej kolejności myślałem, że chcesz nas rozstrzelać, ale potem wrzuciłem do translatora i w pełni się z tym zgadzam.
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Widzisz Talerz? Właśnie dlatego Lunton ma tytuł profesora w nicku.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Nie będziesz do mnie godoł w scholandzkim narzeczu Ty pimplu niemyty!
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Ja ci dam scholandzkie narzecze! Dies ist die Sprache der österreichisch-ungarischen!

Komentuj

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 2 nieznanych