Winktown

Zona wiecznie żywa!

- Herr Juarez

GRAFIKA

Państwo Inkwizytorów zwane także Czarnym Pustkowiem od czasu wyniszczającej wojny z Frontem Ludowym znacznie podupadło. Ciosem, który przechylił szalę zwycięstwa na stronę plugawych ścierw (czyt. Wandusów) było niemal całkowite zniszczenie jednego z nielicznych zapleczy ekonomicznych Inkwizytorium - przemysłowego miasteczka Dreiköpfe. Najjaśniejsze ogniwo w koronie Inkwizycji, zgasło w jednej chwili pod naporem ognia wandejskiej artylerii. Po takim prawym sierpowym dotychczasowa inkwizytorska potęga zachwiała się w podstawach, co przedłożyło się na ogólną kondycję Północy. Inkwizytorium traciło kontrolę. Na zachodzie, Gildia Łowców Niewolników zaczęła zbierać resztki pozostałych im wpływów dzięki spokojnej sytuacji na froncie trwającej wojny z Inkwizycją. Wschód wciąż stanowił pokłosie wandejskiej kontrofensywy, która bobrom z Zapory przyniosła pokaźne profity. Pogorzelisko w postaci zrujnowanej mieściny było dla nich jak sklep monopolowy. Jednak prawdziwe zagrożenie czyhało gdzie indziej...

 

Stara Muda stanowiąca pole bitwy między Łowcami Niewolników, a Inkwizytorami była najbardziej zdewastowanym skrawkiem Pustkowi. Wypalona do gołej ziemi w trakcie rajdu na Las Vinkas przybrała formę ogromnego pogorzeliska gdzieniegdzie przyozdobionego zwęglonymi stosami całopalnymi, za pomocą których Inkwizytorzy manifestowali swoją obecność. Niegdyś wszechobecne lasy zmieniły się w nadpalone kikuty sterczące z wnętrza czarnego piachu. Nic dziwnego, że włochaci Mudziacy postanowili przeprowadzić się dalej na wschód, a Starą Mudę zaczęto nazywać Zoną. Jednak nikt nie przewidywał, że to zadupie nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Mianowicie, Zona w czasach swojej zielonej światłości posiadała fascynujące zdolności środowiskowe, które spędzały kaca z organizmów badaczy Apocalypse Geographic - potrafiła samoistnie się rozrastać do olbrzymich rozmiarów. Krzaki, trawy, drzewa, dzikie gumijagody, wszystko! Co było powodem? Swego czasu z głowy jednego z mieszkańców Pustkowi zwanego Haroldem Radioactivem wyrastało drzewko - BaoBob. Ów wnerwiający pimpel wytwarzał zmodyfikowane genetycznie nasionka, które po wykiełkowaniu stwarzały cuda niewidy. Harold posiadający smykałkę do handlu oczywiście sprzedał kilka(set) nasion Mudziakom, którzy wykorzystali je do swoich celów. Tak zrodziła potęga Mudy. Jednak po spopieleniu Mudy nikt nie interesował się, czy te zdolności zachowały się w środowisku.

 

Najwidoczniej nie musiał, bo Zona sama postanowiła o tym poinformować. Nie to nie jest żart. W ciągu ostatnich miesięcy ludzie, gnarpy, mutki i inne cholerstwa odwiedzające Zonę zaczęły biadolić, że "coś" porusza się między kikutami drzew. Nikt jednak nie robił z tego burdy. Wszak Święte Officjum i Gildia cały czas podgryzały się wzajemnie spacerując po tej dziurze. Jednak kiedy szmuglerzy stanowiący główne źródło zaopatrzenia Szczurzego Targu w Winktown zaczęli znikać na terenie Zony wraz z całym towarem, ludzie zaczęli coś podejrzewać. Zona zaczęła żyć własnym życiem. Grunt przesiąknięty ogromnymi ilościami składników mieszanki zapalającej z inkwizytorskich miotaczy, dodatkowo użyźniony wypalaniem zaczął wydawać nowe owoce. Z początku były to małe tałatajstwa, popieprzające tu i tam krzaczki, kwiatki i inne roślinki. Później pojawiły się drzewka nie większe od zwykłego bobra. Wraz z nastaniem spokoju na linii Gildia-Inkwizycja nastąpił prawdziwy boom. Drewniane giganty z rozległymi koronami liści i twardymi jak pancerz Nukersky'ego korami zaczęły panoszyć się w okolicach starego Quark likwidując wszystko, co nie było rośliną. Z początku drzewiasta diaspora zajmowała obszar nie większy niż 1/8 Zony, lecz z czasem zaczęła się rozrastać i nabierać plemiennego charakteru. Bandy BaoBobów na solidnych sterydach obrabiały przeważnie konwoje zaopatrzeniowe przewożące alkohol, ale nie stroniły też od napadów na strefy kontrolowane przez frakcje. Ich ofiarą padały obozy i karawany Łowców, a nawet przedmieścia Trashburga, Haust i Cardifberga! Ów drzewiaste monstra najwyraźniej wykształciły kilka podstawowych instynktów, z których jeden nakazywał im uzupełniać braki w alkoholu, drugi likwidować potencjalne zagrożenie nim zacznie być groźne i trzeci, którym była nienawiść do gości z miotaczami ognia. Siła nowego diabelstwa zrodzonego z łona Zony i słabość Inkwizytorium doprowadziły do tego, że Zona całkowicie uniezależniła się od Świętego Officjum oddając się w ręce żywej puszczy.

 

Banda skoksowanych BaoBobów w trakcie napaści na przedmieścia Trashburga.

Komentarze

Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

No i musiało uciąć wyjustowanie w pierwszym akapicie, karwa fa!
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Poprawiłem justowanie.

Twierdzisz że ten mały Bob (kupiony na targowisku i traktowany jak chomik), wyrośnie na wielkiego skurwiela, który będzie wyrywał ludziom ręce?

OBRAZEK

DAWAJ KURWA MIOTACZ OGNIA! TRZEBA ZAJEBAĆ TEGO POTWORA!!!
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

- Hauptmann!
- Jawohl der Hochmeister!

OBRAZEK
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

OBRAZEK
prof. Sokolov

Dnia prof. Sokolov napisał:

Czy to strona z fajnymi gifami? To ja też mam jeden:

OBRAZEK
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Talerz dawaj woreczki foliowe! Trzeba poskromić tego... ykhm potwora.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Talerz biegnie z kartonami pełnymi przedwojennych prezerwatyw.
prof. Sokolov

Dnia prof. Sokolov napisał:

No, tylko się nie połam.
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Riki tiki narkotyki profesurze?
prof. Sokolov

Dnia prof. Sokolov napisał:

Takie tam delikatne
ćpanie
prof. Sokolov

Dnia prof. Sokolov napisał:

Wóda






Koks
prof. Sokolov

Dnia prof. Sokolov napisał:

Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Hure! Ja kiedyś przez te Twoje linki stracę jedyną białogłową, która mi się z harmeu ostała...
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Aż zajrzałem do Wielkiej Księgi Herezji aby sprawdzić czy pornografia jest herezją. Nie jest. A już nierząd jest. A sam widziałem jak Wielki Mistrz wychodził z Różowego Kociaka. Nikt mi nie wmówi, że śledztwo tam prowadził!
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Ja bardzo przepraszam, ale rutynowe sprawdzanie jakości tego... no... przestrzegania zasad widniejących w Wielkiej Księdze Herezji leży w moim interesie. Lieber Frauen są tam wzorcowym przykładem jak należy... no... ten... Hure! A, co ja będę tu sobie język strzępił! Podglądać się zachciało?! Do ratusza Ordnung robić! Raus!
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Tutaj Lunton jest od sprawdzania jakości usług lalek, a Ty wracaj smoki hodować na Północ! Bo jak Ci Bao'Boby w końcu napadną na twierdzę Gründen, to kamień na kamieniu z niej nie zostanie!

Komentuj

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 2 nieznanych