Winktown

Przybycie ambasadora

- Jego Radioaktywność

W nocy około godziny 21:00 na do wybrzeża tzw. Pustkowi Winków zawinął statek pod banderą Królestwa Athos, na którego pokładzie przebywał wysłannik władcy noszący jakże dziwne i nieznane imię i nazwisko; Erik Otto von Hohenburg. Chociaż przybysz z Centrazji - będącej z perspektywy tubylczej ludności miejscem przedziwnym i niezbadanym, sam określał się mianem Erika lub też Erika Hocha. 

Statek ospale i nadzwyczaj leniwie zbliżał się do wybrzeża. W końcu zarzucono kotwica, zaś potem królewski poseł stanął na radioaktywnej plaży. Okolicy jednak nie spowijala całkowita ciemność, albowiem księżyc będący moim wiernym towarzyszem, rzucił odrobinę wątlego światła, dzięki czemu mogłem podziwiać spokojne jak nigdy wcześniej fale oceanu srebrzące się w jego blasku, wydmy pod moimi stopami czy spotykane miejscami ludzkie szczątki i fragmenty szkieletów które nie pozwalały mi zapomnieć w jakim miejscu obecnie przebywam.

Członkowie przydzielonej przez mojego Władcę obstawy czekali na mnie w pełnej gotowości i w zniecierpliwieniu. W końcu jednak mogliśmy wyruszyć w drogę. Odsłaniający athosańskiego dyplomatę byli świetnie wyszkolony i wojakami którzy już wielokrotnie zapuszczali się na tę tereny i niejednokrotnie się z owych obszarów wywodzili. Dowództwo nad tą niewielką liczebnie jednostką składającą się z bodajże 9 żołdaków powierzono zasłużonemu dla Athos majorowi Sił Zbrojnych Prechajstosowi.

***

Po blisko pół godzinnym marszu niestrudzeni wojownicy dotarli do Nuketown, na obrzeżach miasta rozbite obóz składający się z zaledwie 3 zielono-brunatnych namiotów otoczonych półtorametrowym wałem oslaniającym nas przed atakami ze strony bandytów i innych niepożądanych gości. Tak więc z nadzieją na lepsze jutro i z myślą o zajęciu dogodniejszej siedziby na potrzeby placówki zasnąłem.

Jak się okazało nie dane było mi długo odpoczywać, gdyż już około godziny 3:15 obodził mnie przeraziliwy krzyk komandosa rozpaczliwie blagającego o pomoc. W jednym momencie na nogi stanęło całe obozowisko. Moim pierwszym odruchem jaki śmiałem wykonać było chwycenie leżącego obok mnie karabinku AK-47 (naładowanego jak dobrze pamiętałem) i udanie się do samego wejścia... I w tym momencie moim oczą ukazał się przeraziliwy widok rozszarpanego z nadzwyczajnym okrucieństwem ciała naszego towarzysza broni. Na twarzy jego malował się grymas bólu, przerażenia i świadomości nadchodącego tak prędko końca.. jego niesłusznie przerwanego żywota. 

W pewnym momencie pytanie samo się nasunęło; "k t o     j e s t    t  e m u   w i n i e n ?" 

I w tym momencie uświadomiłem sobie, że już nikt nie miał zamiaru zasnąć dzisiejszej nocy... 

***

Naszego żołnierza pozegnano z pełnymi honorami i zgodnie ze starożytną tradycją jego szczątki zostały spalone na przygotowanym uprzednio stosie. Następnie część z nas opuściła obozowisko i udała się w głąb miasta w poszukiwaniach nowej, nieznacznie wygodniejszej i być może bezpieczniejszej siedziby oraz w celu wręczenia Panu Talerzowi listów uwierzytelniających i tym samym rozpoczęcia misji dyplomatycznej jaka została mi powierzona. 

Ciąg dalszy nastąpi niebawem.. 

 

 

Komentarze

Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Czy czytałeś drogi Eriku swój artykuł? Osoba się w nim zmienia z trzeciej na pierwszą. No i na pewno po pół godziny od wyruszenia z Radioaktywnego Wybrzeża nie dotarliście do Wolnego Miasta Winktown. Już prędzej do Nuketown. Byli tam tacy wielcy zieloni goście z maczugami?
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Celowo zmieniałem narrację pierwszy osobową na trzeciosobową, w sprawie miasta nastąpiła pomyłka
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Jednak byś jakoś rozdzielił to, żeby istniała wyraźna różnica pomiędzy poszczególnymi akapitami.
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Spróbuję coś poradzić.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Lepszy tekst, to więcej kufelków. Więcej kufelków to większy respekt na Pustkowiach!
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Dopiero rozpocząłem moją przygodę na Pustkowiach. Przyznam, że od zawsze klimaty post-apokaliptyczne mnie pociągały.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Cieszę się. Mam nadzieję, że zostaniesz z nami dłużej i znajdziesz tutaj swoje miejsc!
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Napewno jako ambasador w tej uroczej na swój własny oryginalny sposób krainie!
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Nie daj się mutantom! Pustkowia mogą być dla szanownego Ambasadora miejscem, gdzie może się wyszaleć i przestać udawać dżentelmena pod krawatem i pokazać swoją prawdziwą, krwiożerczą naturę! :D
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Fajnie byłoby gdyby byłaby tutaj taka stacja/miejscowość WOGN
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Teoretycznie pod Wolnym Miastem Winktown istnieje Podmiasto: konglomerat tajnych tuneli, piwnic, kanałów, bunkrów i rządowej kolejki podziemnej. Metro istnieje pod Nuketown, tylko wymaga opracowania. Jakbyś chciał stworzyć własną wersję, to masz szerokie pole do popisu! :D
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Coś na wzór metra moskiewskiego z uniwersum metro 2033? Mógłbym spróbować :)
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Nuketown to taki winkowy odpowiednik Nowego Jorku, z tymże na powierzchni żyją w przeważającej większości zielone mutaki, a same miasto przypomina jedno wielkie gruzowisko. Ludzie żyją w podziemiach (właśnie w metrze) i w porcie. Ludzkich osad na powierzchni jest raptem kilka. Nuketown to taka strefa wojny, gdzie mutackie klany toczą ze sobą nieustanną wojnę i polują na ludzi dla sportu i aby urozmaicić swoją dietę.
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

To zapewne ich ofiarą padł nasz żołnierz. W drugiej części mojego opowiadania postaram się nieco lepiej opisać Nuketown (na podstawie Pańskich informacji)
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Postaram się przygotować jakąś krótką charakterystykę miasta. I tak się przyda do Winkopedii.
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Swoją drogą chciałbym spytać; kto odpowiada za aktywację konta? Pan Padersidis z Athos zostal zatrzymany przez straż graniczną...
prof. Sokolow

Dnia prof. Sokolow napisał:

Ja odpowiadam za aktywację. Już aktywowałem konto Jego Królewskiej Mości. Niestety musieliśmy wprowadzić ręczną aktywację, gdyż po mikroświecie szerzyła się bakteria karbiacuulus robaccus.
Jego Radioaktywność

Dnia Jego Radioaktywność napisał:

Cieszę się niezmiernie :)
Aмнезия

Dnia Aмнезия napisał:

To Athos jeszcze wtedy żyło? Irly?

Komentuj

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 4 nieznanych