Winktown

Przesłuchanie Otto von Tellera

Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

- Nie opuszczając sali oczywiście.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- To proszę posłać po mojego bobrzego adiutanta. Stoi za drzwiami i pewnie podsłuchuje.
Kiedy po chwili zjawił się bóbr, Talerz wydał mu kilka poleceń. Futrzak wybiegł z katowni i nie było go kwadrans. Kiedy wrócił, taskał ze sobą urnę z jakimiś prochami.
- Pozwólcie panowie Inkwizytorzy że użyję tego oto pyłu na sobie -von Teller wysypał na siebie zawartość urny i dokładnie rozprowadził po ciele. - To gdzie ten rożen?
Pawełek Plata

Dnia Pawełek Plata napisał:

Tu jestem.
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Juarez gorączkowo rozmawiał z jednym z Inkwizytorów, który miał przytargać "Stiera". Niestety cholerstwo okazało się zbyt ciężkie więc leniwe pędraki z Psich Szczytów postawiły go przed "Ruderą".

OBRAZEK

- Proszę wyprowadzić oskarżonego z sali. Ciąg dalszy odbędzie się na zewnątrz.

Po tych słowach Talerz pod eskortą kilku osiłków w pancerzach wspomaganych wyszedł z zatęchłej Czwórki aby poddać się próbie. Jego futrzak natomiast niezauważenie pozostał w pokoju i zaczął przymierzać się do denaturatu.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Talerz wlazł do środka jednogłowego bramina, pod którym chwilę później jeden z Inkwizytorów rozpalił ogień przy pomocy swojego miotacza ognia. Zebrani członkowie Świętego Officjum zgromadzili się dookoła cielca. Część z nich zaczęła podpiekać kiełbaski na wolnym ogniu w oczekiwaniu na krzyki Porcelanowego. Te jednak nie nadchodziły.
- Co do *uja? - zaczęli zadawać sobie pytania Inkwizytorzy - Już dawno powinien wrzeszczeć z bólu!!!
Głębokiej konsternacji nie było końca. Ktoś nawet uchylił klapkę aby sprawdzić czy von Teller tam siedzi i o dziwo to nie był żaden szwindel, bo nawet im pomachał z uśmiechem zwisając z rożna.
- Panowie, długo jeszcze? Mam napięty grafik spotkań w ratuszu! Wieczorem spotykam się z dowództwem Frontu Ludowego celem omówienia sankcji wobec Inkwizytorium!
Wielki Mistrz Juarez nie wytrzymał i machnięciem ręki kazał wyciągnąć ze środka oskarżonego. A ten nawet nie był odrobinkę spalony.
- To znaczy że mogę już sobie iść? - zapytał.
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

- Nawet nie chcę wiedzieć...

Juarez wziął głęboki wdech aby nie zrobić niczego głupiego, po czym wyciągnął z kieszeni płaszcza żyletkę, podwinął rękaw i naciął zabliźnioną rękę robiąc głęboką krechę.

- Dwa do zera. WON!!!

Powiedziawszy to, Inkwizytor kopnął z całej siły w "Stiera", który zwalił się wprost na skradającego się za nim bobra ze zwędzoną butelką denaturatu.
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Kiedy Juarez miał już udać się wprost do "Różowego Kundla" w pewnym momencie zobaczył jak tyłka maszerującego Porcelanowego sypią się jakieś rdzawe okruchy. Zaciekawiony podszedł i pochwycił drobinki w palce i wtedy jego wkurwienie sięgnęło zenitu.

- CERAMICZNY SZAJS!!! Spalę, wykastruję, poćwiartuję i rzucę psom na pożarcie! Von Teller! - ryknął Inkwizytor i chwytając za swój miotacz rzucił się w pogoń za Talerzem, który najwidoczniej usłyszał jego słowa i ciężkie, metaliczne kroki.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 4 nieznanych