Winktown

Niespodziewana transmisja

Ostatni Austryjak

Dnia Ostatni Austryjak napisał:

(zgrzyty i trzaski starego radioodbiornika dla bywalców knajpy były już właściwie niezauważalnymi elementami melodii tła. radio, choć naprawione własnym sumptem przez zaradnych jak zwykle Winków, odbierało na częstotliwości której nikt nie używał od stu prawie lat. niektórzy mówili, że jeśli wsłuchać się w dobywający się z niego szum, można było usłyszeć głosy. głosy ludzi którzy zginęli w Dniu Bomb. głosy opryszków, próbujących zwabić ocalałych w pułapkę. głosy innych, snujące niepokojące opowieści. dziś miało się to zmienić. głośnik wydał z siebie potworny wizg, brzmiący jak skowyt umierającego zwierzęcia, i przemówił po niemiecku, najpierw niewyraźnie, a potem krystalicznie czysto) ...yszy! Powtarzam, do kogokolwiek kto mnie słyszy! Tutaj Xavery Kłopocki nadający z opuszczonego miasta Triest, czy ktoś tam w ogóle jest? Jeżeli mnie słyszysz odpowiedz, będę na tej częstotliwości codziennie w samo południe. Powtarzam, do kogokolwiek kto mnie słyszy... (radio ucichło)
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Otto von Teller oderwał głowę od szynkwasu i z twarzą wyrażającą ból egzystencji, spojrzał na starusieńkie radio. Było ono od zawsze i czasem łapało jakieś zagraniczne transmisje, tudzież Radio "Wolne Pustkowia". Ale tym razem Talerzowi wydawało się że usłyszał język w którym od czasu do czasu przeklina Juarez.
- Co do...? - Uderzył kilka razy w obudowę urządzenia aby trzaski troszkę przycichły. Głos wydobywający się z głośnika stał się jakby wyraźniejszy. Faktycznie, ktoś nadawał transmisję po "scholandzku".
- Barman Bober! Dawaj mi tutaj mikrofon i słuchawki!
Kiedy Mudziak przyniósł usłużnie skrzynkę z różnymi akcesoriami które przezornie trzymano na zapleczu "Różowego Kundla", po kilkunastu minutach Talerzowi udało się podłączyć peryferyjne urządzenia radia, przerabiając je na prowizoryczną radiostację.
- HALO? TU WINKTOWN! SŁYSZĘ CIĘ!
Ostatni Austryjak

Dnia Ostatni Austryjak napisał:

Radio wydało z siebie serię trzasków, i po paru minutach ciszy chrypnęło, jakby z niedowierzaniem:
-Halo? Nie przesłyszałem się? Winktown? Wróciłem do kraju z misji wojskowej, miasto jest wymarłe, co tu się wydarzyło? - głos rozmówcy załamał się.
-Już... Już myślałem że na całym kontynencie nie ma żywej duszy... Dobrze Cię słyszeć, Winktown!
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Ty jesteś z Upadłej Monarchii? - Dało się słyszeć zdziwienie w głosie von Tellera - Gdzieś Ty był ostatni rok? Przecież Austro-Węgry padły ofiarą realiozy, podobnie zresztą jak Demokracja Surmeńska. Ja Ci radzę uciekać z ruin, bo jeszcze się sam zarazisz!
Ostatni Austryjak

Dnia Ostatni Austryjak napisał:

Przez dłuższą chwilę w radio panowała cisza, zakłócana jedynie przez szumy i wizgi interferencji.
-A więc Surmenia też... To by wyjaśniało światła na niebie jakie widziałem z pokładu i wstrząsy... "Upadła Monarchia", słodki Szwejku, jak to potwornie brzmi... Mnie nic nie będzie, uodporniłem się podczas epidemii w 1907 roku. Nawet gdybym mógł stąd odejść, to nie byłoby tak proste, piechotą do najbliższej granicy są przynajmniej dwa tygodnie, a tutaj nie ma dosłownie NIC. Ale najpierw muszę do Wiednia, ciągle wiąże mnie przysięga. Poszukam przenośnej radiostacji i spróbuję się z Tobą skontaktować w drodze, nieznany przyjacielu. Kłopocki bez odbioru.-głośny trzask sygnalizował zakończenie transmisji.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Słysząc że Xawery Kłopocki się rozłączył, Talerz się nieco rozczarował.
- A mogłem wysłać Juareza na pokładzie rządowego sterowca nad ten Triest, czy jak się to miasto nazywało, to by zabrał tego zbłąkanego wędrowca i przetransportował na Pustkowia. No nic, może się odezwie później...
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Kiedy Talerz walił pięścią w jakiś stary szmelc, do baru wszedł Juarez.
- Mein Gott! Co Ty tu wyczyniasz?! Przez tą Twoją hucpę całe menelstwo z werandy zaczęło rzucać butelkami w szyld "Różowego"! Ruhe! - krzyczał zirytowany Inkwizytor.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Cicho pimplu! Właśnie odebrałem transmisję wprost z ziem Upadłej Monarchii! Niejaki - Talerz zerknął na notatki nabazgrane ołówkiem na skrawku papieru - Xawery Kłopocki twierdzi że jest ostatnim Austriakiem i że utknął w miejscowości - znowu zerknięcie na kartkę - Triest w drodze do Wiednia. Czy w zrabowanych archiwach CiK masz jakieś informacje o tym człowieku?
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Juarez zmarszczył brwi i baczniej przyjrzał się Talerzowi.
- Hmmm... Herr Kłopocki... Jeśli mnie pamięć nie myli to kiedyś był ktoś taki w Monarchii. Tytułował się hrabią Kłopockim z tego co pamiętam. Większość cesarskich i królewskich akt skończyła na czarnym rynku więc ciężko mi cokolwiek o nim znaleźć. - powiedział, po czym machnięciem ręki przywołał do siebie jednego z Inkwizytorów stojących przed barem.

- Zwołaj szpicli z Molestadt i Cardifberga. Niech trochę powęszą na zachodzie. W Bośni wciąż działają górskie partyzantki, ale jeśliby obrać drogę przez dalmackie wybrzeża to można w miarę spokojnie dojść pod Triest. Załóżcie teczkę temu Kłopockiemu i informujcie mnie o donosach. Schnell!

Inkwizytor w potężnym pancerzu wspomaganym podniósł rękę w geście salutu, po czym ruszył w głąb miasta.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Czy Inkwizycja posiada jakichś szpiegów na terytorium Upadłej Monarchii? Najlepiej jakiegoś zindoktrynowanego bobra który mógłby podążać tropem herr Kłopockiego. Niezbyt wielu ludzi żyje obecnie w byłych Austro-Węgrzech, a rzeczony "Ostatni Austriak" mógłby nas doprowadzić do jakichś ukrytych skarbów. - Talerz podrapał się po głowie. - Miło by było gdybyście załogę jakiegoś sterowca mieli w pogotowiu gdyby zaszła potrzeba natychmiastowej ewakuacji Kłopockiego z tego Zagranicza. Wiesz Maikowski, mutaki i te sprawy... - Von Teller puścił oko do Wielkiego Mistrza Inkwizytorów.
Herr Juarez

Dnia Herr Juarez napisał:

Von Thorn-Maikowski sięgnął do kieszeni płaszcza po jednego Kaisera i odpalił go.

- Cóż, w północnej Austrii wciąż kręcą się resztki K.u.K. nacjonalistów. Moi szpicle mogą spróbować nawiązać z nimi kontakt. Z ich pomocą można by było zająć jeden ze sterowców przechowywanych na lotnisku w Wiener Neustadt. Nie ma pewności, czy wciąż da się nim latać, ale lepszy cyc niż nic. - po tych słowach Juarez wszedł nawiązać kontakt z placówkami na Czarnym Pustkowiu.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 4 nieznanych