Winktown

Wizyta

Iwan

Dnia Iwan napisał:

W uszach słychać było tylko szum... Niekończący się i przeszywający szum, będący wszystkim. Spajającym niezespojone. Wybuch. Szum, który wypełniał uszy i przechodził z mózgu do szyi, z szyi do żołądka, a z żołądka do innych części ciała. Wystrzał. Który usypiał jak głos matki, śpiewającej po raz kolejny ulubioną kołysankę. Krzyk. Który zamykał oczy i utulał do snu. Krzyk. Który kończył wszystko, co żywe i napełniał błogim spoko... KURWA! TARASOW! WSTAWAJ!

Szum zamienił się w kanonadę różnych dźwięków. Za plecami słychać było klekotanie karabinu maszynowego. Tuż obok ktoś niemiłosiernie się wydzierał. Wszędzie dało się słyszeć ujadanie automatów. Tarasow jeszcze oszołomiony otworzył oczy i przez zaparowane szkła maski przeciwgazowej ujrzał po drugiej stronie odbicie samego siebie. Sobowtór miał tylko inne źrenice... Na przyglądanie się postaci nie było jednak czasu. Ta szybko przeskoczyła za plecy Tarasowa, który poczuł szarpnięcie za ramiona i wolno przesuwający się w szkłach obraz. Tyłek czuł, nogi czuł... Dobrze, przynajmniej wybuch nie urwał mu dolnej części ciała. Tarasow zaczął odpychać się od ziemi, co nieznacznie ułatwiło robotę jego wybawcy. Po krótkiej chwili obydwaj znaleźli się w lekkim zagłębieniu. Teraz strzały dało się słyszeć tylko od frontu, gdzie widać było masę takich samych postaci w kamizelkach, hełmach i maskach przeciwgazowych. Wybawca ponownie znalazł się w polu widzenia. Przykucnął i zaczął dokładnie obmacywać Tarasowa. Ten w tym momencie poczuł promieniujący ból w okolicach żołądka i rozchodzące się od tego miejsca ciepło. Poczuł także, że traci siły. Oparł głowę o ziemię i dojrzał niebo. Było inne, jakby pomarańczowe. Dziwna kraina... Że też Jego Carska Mość postanowił wysłać ich w takie miejsce. W dowództwie mówili co innego. Mówili, że to będzie proste zadanie...

Tarasow coraz bardziej czuł zmęczenie. Coraz ciszej słyszał także głosy z zewnątrz. Szum powracał. Chwilkę odpocznę...Chwilkę i zaraz się obudzę... Ciemność.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Pacjent leżał na stole operacyjnym, a jego flaki rozwieszone były na hakach po całym pomieszczeniu. Pikająca aparatura medyczna wskazywała, że osobnik jeszcze żyje, co samo w sobie było pokazem niezwykłej woli walki i charakteru. Chociaż lepiej dla niego by było, gdyby nie otwierał oczu i nie widział dwóch konowałów w kitlach, którzy najwyraźniej próbowali umieścić mu silnik w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się żołądek.

- Tylko spokojnie! Za moment będzie po wszystkim... - zwrócił się do pacjenta jeden z "lekarzy", który zauważył że gość się ocknął i patrzył z przerażeniem na to, co jest wyrabiane z jego ciałem.
- Wpadliście na minę pułapkę, więc ratujemy to co z Was zostało - poczuł się do wyjaśnień drugi z "chirurgów".
- A to dzięki temu, że zauważyliśmy na Was brodryjski mundur, w innym wypadku pewnie wylądowałbyś w jakiejś garkuchnii...
- To w imię przyjaźni pomiędzy narodami brodryjskim i winkowym!
- I również w imię nienawiści do Diuka Hasselandzkiego!
- Ale żadnego miniguna, Wam nie będziemy instalować okey?

Tarasow potem jeszcze długo musiał słuchać wynaturzeń dwóch pseudodoktorów ze szpitala im. Shade'a Cieniowskiego w Wolnym Mieście Winktown, m.in. o tym, że cała operacja na nim przeprowadzona, była możliwa tylko i wyłącznie dlatego, że pozyskano trochę technologii Techrzeszy.

Proste zadanie mówili... Pieprzeni sztabowcy!

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 4 nieznanych