Winktown

Wieści z Zagranicza

Borys

Dnia Borys napisał:

Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Jakbym był obywatelem Dreamlandu, to głosowałbym na konia pociągowego. Po postach Gastona de Senancoura odnoszę wrażenie, że raczej mu się nie chce zostawać premierem, ale społeczne oczekiwania zmusiły go do kandydowania. Niektórzy po prostu nie chcą majora Radzieckiego z powodu osobistych antypatii. A w v-świecie, gdzie mamy samych liderów i światłych przywódców, zwyczajnie brakuje osób takich jak Prezerwatyw, czyli takich które zamiast gadać, zapierdalają.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Kontuzjowany (za dużo czochrał bobra i mu ręka wysiadła) Juarich von Thorn-Maikowski (naziol z IV Rzeszy) po raz kolejny spróbuje szczęścia z Monderią? Ciekawe czy Karolina Aleksandra zaufa mu na tyle po ostatnim razie, kiedy to planował secesję Wicekrólestwa?

Inne pytanie które mi się nasuwa w tym momencie jest takie: Czy Wielki Mistrz wróci na Pustkowia i zajmie się podupadłym Zakonem Płonącego Miecza?
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Radziecki premierem Dreamlandu! Zwycięzca wygłosił również przemowę na dworcu kolejowym w Scholopolis, skąd Gnomy wyruszały w podróż do Dreampolis, aby wspomóc majora Prezerwatywa w budowie ogólnokrajowego dobrobytu społecznego.

Dla mnie wybór PTR'a to było najlepsze, co mogło spotkać Dreamland w ostatnim czasie. Czy unia Królestwa z Mandragoratem dojdzie do skutku, skoro połowa Wandejczyków jest aktywna w KD?
Borys

Dnia Borys napisał:

Maikovski wraca na stołek
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Radziecki wcześniej rzucał mu kłody pod nogi, będąc liderem Frontu Ludowego. Teraz będzie to robił, jako premier Królestwa Dreamlandu.

Kurde, wszyscy robią oszałamiające kariery, księciują, a ja tylko na tych Pustkowiach się marnuję :(
Borys

Dnia Borys napisał:

Przecież też masz tytuł książęcy :)

Czy będzie królewskie wesele?
Borys

Dnia Borys napisał:

W Monderni bez zmian ;)
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Jeżeli chodzi o mój tytuł książęcy, to historia jest prosta. Kiedy zaczęły do Winktown spływać zaproszenia na zagraniczne meetingi, to trochę głupio mi było legitymować się tytułem Wielkiej Szychy. A że w spotkaniach uczestniczyli królowie, cesarzowie i inni generałowie, to aby się wpasować w ogólnie przyjęte normy, kazałem się nazywać Porcelanowym Księciem. Taki pseudonim artystyczny po prostu.

A jeżeli chodzi o sytuację w Monderii, to nie mogę powiedzieć abym specjalnie był zaskoczony. Juarez złamał tylko jedną rękę, więc czochrać bobra mógł zawsze drugą.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 3 nieznanych