Winktown

Pewnego razu w bu... barze

Borys

Dnia Borys napisał:

- A jak zacznę szabrować to miejskie złomowisko, to kto może zacząć do mnie strzelać? :)
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Głupie pytanie. Oczywiście, że tak! Praca szabrownika jest pełna niebezpieczeństw jak każda inna na Pustkowiach. I nawet nie chodzi mi o gnarpich Dozorców, ale blaszaki Techrzeszy które zostały tam zezłomowane po wojnie i czasem któryś się uruchamia. No i o mutanty, dla których złomowisko to naturalny ekosystem. I innych szabrowników, którzy połakomili się na skarby scrapyardu.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Musiało minąć pół roku nim Porcelanowy Książę zdecydował się ponownie odwiedzić "Różowego Kundla". Ktoś jednak musiał wynieś zmumifikowane zwłoki dawnych klientów lokalu i rozkręcić biznes na nowo. Teraz się jednak zastanawiał w jaki sposób jednego dnia tylu bywalców knajpy wyzionęło ducha. W końcu od dawna w okolicach Winkowego Miasteczka nie widziano robotów Techrzeszy, funkcjonariuszy Inkwizycji i spadających głowic jądrowych.

Dokładniejsze oględziny mumii pozwoliły jednak Talerzowi założyć, że ktoś tutaj dosypał klientom trutki na szczury do ich zamówień, świadczył o tym różowy osad na ich wysuszonych ustach. Przywódca Winków stawiał, że mógł to zrobić przekupiony przez hasselandczyków tymczasowy barman, który ulotnił się z Winktown felernej nocy.

- Może tak z okazji kolejnej rocznicy założenia Księstwa Sarmacji, wyślę Robertowi Januszowi w prezencie ładnie zapakowaną bombkę? Pozwoli się to towarzystwu rozerwać...
Żelazny

Dnia Żelazny napisał:

Przez drzwi wchodzi typ z dubeltówką na plecach.

- Ja pierdolę jaki tu syf, Talerz miał rację - pomyślał.

- Halo! Jest tu ktoś?!
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Z zaplecza słychać przekleństwa Talerza.

- Czego? Nie widać, że nieczynne? Stos zwłok przed wejściem nie daje do myślenia?
Żelazny

Dnia Żelazny napisał:

- A faktycznie, jakieś takie zasuszone. Nie zauważyłem wcześniej. Myślałem, że to ekipa wczorajsza.

Podchodzi do baru, siada, sięga za ladę po uranowe i zakurzony na żółto kufel. Wyciera w środku, niedokładnie kufel koszulą, odkapslowuje piwo i wlewa do kufla. Unosi kufel w kierunku Talerza.

- Dzięki Porcelanko, co tam słychać?
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Porcelanowy wychylił się z zaplecza i zauważył, że gościem który zakłóca spokój jest Żelazny Madred.

- Hile! Nie sądziłem, że tak szybko pofatygujesz się z Bialenii na Pustkowia. Czyżbyś przyleciał jakiś starym, okocziańskim sterowcem?

Wyciąga spod rady przeterminowaną paczkę chrupków serowych.

- A u nas jak to zwykle: nędza i rozpacz. Winkowie wymierają z powodu realiozy. Pollinowy standard rzekłbym.
Żelazny

Dnia Żelazny napisał:

- Dzięki. Przybyłem bardzo prosto. Najpierw pociągiem z Temeszgradu do Wolnogradu, potem samolotem do Grodziska, przesiadka na samolot do Wiednia, tam autobusem w Alpy, gdzie miałem zakitraną Przebiedę z małym przebiegiem. Stoi przed barem, obczaj sobie jaka maszyna! Przybyłem z kolei z podobnego powodu, Bialenia coś obsiadła, jakiś kataklizm ją dotknął niemal z dnia na dzień. Ogranij, że nawet zapomnieli wybory przeprowadzić, a to lubią najbardziej.

Nachyla się nad barem i półgłosem dopowiada:

- Ponoć jest tu też Ludwik...
prof. Sokolow

Dnia prof. Sokolow napisał:

Pod bar podjeżdża Sokolov na swoim motocyklu. Widząc zwłoki pod barem myśli głośno:

- Mogłem podjechać swoim pick-up'em, miałbym składników na cysternę bimbru...

Profesor odbezpiecza swój rewolwer, bowiem spodziewa się, że oprawca owych ludzi może znajdować się w środku i powolnym krokiem wchodzi do środka starając się narobić jak najmniej hałasu swoimi stalowymi podeszwami.

Otwiera powoli drzwi i bez wahania wymierza broń w przybysza uzbrojonego w strzelbę.

- Czy my się znamy? - pyta po chwili nieznajomego.
Żelazny

Dnia Żelazny napisał:

Zamiera w bezruchu, ciężko oddycha, nie mogąc się odwrócić spogląda pytająco w oczy Talerza.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Eeeee... Mardred, pytałeś o stryjka Ludwika przed chwilą co nie? No to właśnie wszedł do baru - Talerz wskazuje na Sokołowa z wyciągniętym rewolwerem - Ja wiem, wygląda trochę inaczej niż mogłeś go pamiętać z dzieciństwa. Życie na Pustkowiach to nie rurki z kremem, nawet takiego hardego ogiera jak on mogły zmienić. A i mówimy do niego teraz Lunton "Profesor" Sokołow, w związku z tym, że w kilku krajach ścigają go za eksperymenty na ludziach. Pewnie nawet w tej Bialenii słyszałeś o tym co stało się z La Palmą i Wurstlandią co nie? No, Twój wujek był w to wszystko zamieszany...

Porcelanowy patrzy to na jednego ex-Bourbona, to na drugiego. Obaj grają "kto pierwszy mrugnie, przegrywa". Talerz decyduje się więc rozładować napiętą atmosferę.

- A wiecie, że zongyjscy naukowcy podobno opracowali podobno sposób na destylację alkoholu z drewna? Dwadzieścia lat po tym, jak my na Pustkowiach zaczęliśmy pędzić bimber z trocin!
Żelazny

Dnia Żelazny napisał:

- No to ba! Jeszcze żeby miał czym strzelać!

Odwraca się raptownie i szeroko rozkłada ramiona.

- Lud... Lunton! Dajże mordy! Kopę lat! Wypijesz z nami po starej znajomości?! Pewnie, że wypijesz! Talerz, uchowało się tam coś jeszcze Uranowego? W ogóle, gdzie jest Harold?
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Porcelanowy poszperał chwilę pod ladą i wyciągnął pół butelki templariuszowego bourbonu, otrzymanego jeszcze od Fryderyka Wilhelma I, kiedy nie cierpiał jeszcze na zanik mózgu i UKZT z Winktown utrzymywało przyjacielskie stosunki.

- Harold powinien leżeć gdzieś na stosie tych trupów, co teraz leżą przed barem. Jakbyś chciał mu ukraść buty, to się pośpiesz, bo pewnie zaraz jakieś bobry się przypałętają i jedyne co zostanie do rozszabrowania, to będą brudne portki...
prof. Sokolow

Dnia prof. Sokolow napisał:

Profesor Sokolov nie potrafił uchować pokerowej twarzy i dalej udawać, że ma pełny magazynek w rewolwerze. Schował zatem gnata do kabury i ściska krótko starego znajomego. Krótko, bowiem dłuższe uściski kojarzą mu się dotkliwie z pobytem w Wandystanie.

- Faktycznie, szmat czasu się nie widzieliśmy. Słyszałem o Twych dokonaniach między innymi w Okoczi. Swoją drogą szkoda, że państwo Indian upadło. Czy ja dobrze pamiętam, że Okoczia to było jedno z nielicznych państw, gdzie Kościół Moherowy otworzył swoją filię swego czasu? Choć pewnie coś mi się pokiełbasiło. Tak czy inaczej, wypijmy.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Pokiełbasiło huehuehue - Talerz docenił słowny żart Luntona nawiązujący do Wurstlandii Na szynkwasie znalazł się słój z modyfikowanymi genetycznie korniszonymi - Ogóreczka może?

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani