Winktown

Pewnego razu w bu... barze

Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Nie będziemy dobrego trunku rozdawać komuś kto przyplątał się z jakiejś zapadłej dziury na Pustkowiach. Jak wyrobi sobie nazwisko, to wtedy pomyślimy. Musi znać swoje miejsce! - Porcelanowy uderzył pięścią w stół. - Jeżeli zaś chodzi o nasze plany, to są realizowane powoli. Zrobią one większe wrażenie na wszystkich niż portret Franciszka Leoplda namalowany przez Erika Bluma.
Borys

Dnia Borys napisał:

-Racja, Ordnung muss sein - przyznał rację Porcelanowemu Księciu Borys.
-A tym czasem, mój drogi Otto, muszę się pożegnać pilna sprawa wzywa ale za kilka dni wracam, to sobie jeszcze o waszych wielkich planach porozmawiamy, jestem ich ciekaw. Bywaj Otto, do następnego razu.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- No cóż Borysie... Rozumiem, że obowiązki regenta Jego Cesarskiej Mości Franciszka Leopolda zmuszają Cię do wcześniejszego powrotu do Wiednia. Szkoda, szkoda... Trzeba będzie pomyśleć nad inwestycją w modernizację kolejki podziemnej łączącej Winktown z pałacem Cesarza w Wiedniu, aby maksymalnie skrócić czas podróży i umożliwić Tobie i Cesarzowi szybsze dostanie się do "Kundla" na kufelek incognito.
Za plecami Targersdorfa inteligentne szczury żegnały członka swojej rodziny, który miał zamiar w nielegalny sposób dostać się do Monarchii Austro-Węgier, a mianowicie ukryty w sakwojażu Borysa.
Borys

Dnia Borys napisał:

Borys uścisnął prawicę Porcelanowego Księcia.
- Takie inwestycja to dobry pomysł, jeszcze o tym pogadamy. Bywaj Otto - Borys wziął swój podróżny sakwojaż, z pasażerem na gapę w środku i wyszedł z baru.

Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Talerz jeszcze chwilę popatrzył za odchodzącym w stronę zachodzącego słońca Borysem, westchnął ciężko i powiedział na głos:
- Dobra, to czas pociemiężyć ludy Pustkowi... RAINER DO MNIE KARWA FA!!!
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Było popołudnie gdy nad miastem powiewał silny wiatr. Tumany piachu wzbijały się w powietrze. Co jakiś czas ulicami przebiegał jakiś mieszkaniec lub bóbr. Wśród nich jeden powoli acz uparcie kierował się w stronę ,,Różowego Kundla". Ubrany w obdarte, nomadyczne łachmany, chusta i gogle zasłaniały jego twarz.
Nagle drzwi ,,Różowego" otwrły się wpuszczając wiatr i pył do środka ledwo ich nie wyrywając. Przez drzwi wszedł ten oto jegomość usilnie próbując zamknąć drzwi. Gdy to mu się udało, podszedł do pustego stołu ściągając chustę z twarzy.
Jegomościem okazał się Jan von Rainer, Generał Kliki z Nuketown i członek Strażników Pustkowi. Rozglądając się wokół zobaczył Talerza rozmawiającego z Sokołowem na tylko sobie znany temat. Rainer podszedł do ich stolika unosząc rękę w geście salutu. Po chwili zwrócił się do Talerza.
- Panie Generale! Otrzymałem pańską depeszę i niezwłocznie przybyłem!
- Wiadomość wysłałem kilka dni temu. To nazywasz niezwłocznie?! - odpowiedział nerwowo Talerz.
- Nadzorowałem budowę torów pośrodku pustyni. Gdy otrzymałem pańską wiadomość rozpętała się burza piaskowa. Dlatego dotarcie tu trochę mi zajęło. - tłumaczył się ochrypłym głosem Rainer. Talerz chwilę milczał...
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Mniejsza o to... - przerwał usprawiedliwienia Rainerowi Talerz. Wskazał mu krzesło przed nim i machnął ręką na szczurzego kelnera który podbiegł w trymiga do stolika. - Dwa schłodzone "Uranowe" poproszę - Spojrzał na Numera i chwilę się wachał. - I jedno dla tego tutaj Winka.
Kiedy kelner podreptał realizować zamówienie, von Taller zwrócił się do Rainera.
- Po pierwsze gratuluję awansu. Od dzisiaj jesteś sierżantem Strażników Pustkowi, więc przysługuje Ci prawo do dowodzenia własnym oddziałem. Po drugie, masz jakieś raporty dotyczące aktualnej sytuacji w San Romero? Podejrzewam, że bez Zakapturzonego, jego Psychopatyczni Łowcy Zombie przestali wykonywać rzetelnie swoje obowiązki i populacja truposzy wróciła do liczby sprzed kilku tygodni. Mógłbyś to dla mnie sprawdzić?
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Po chwili szczurzy kelner przyniósł zamówienie. Rainer szybko wypił pół kufla.
- Przepraszam że tak łapczywie - powiedział do Talerza - od jakiejś doby nic nie piłem. Wracając do tematu... Nie otrzymujemy żadnej wiadomości z San Romero. Jeśli ktoś tam jest, prawdopodobnie zaszł się gdzieś i próbuje przetrwać. Sądzę że gdyby wprowadzał tam kolonistów do odnowy zombie by nie doszło. Powiadasz Generale... - Rainer wziął kolejny łyk - że mam to zbadać... Sądzę że jestem w stanie skompletować mały oddział i dokonać zwiadu. Zajmę się tym w najbliższym czasie. Dziękuję też za awans.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Talerz wysłuchał raportu Numera.
- Tak myślałem, że Zakapturzony spieprzy robotę w San Romero. A tak swoją drogą, to słyszałem plotki jakoby podczas swojego pobytu w Najjaśniejszej Republice Garapenii dostał czymś mocno w łeb i zdecydował się wstąpić do seminarium duchownego. To prawda, że jest teraz jakimś księdzem?
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

- Księdzem to mało powiedziane... Jest Arcybiskupem jakiegoś Starokatolickiego Kościoła Garapeńskiego. Poza tym jest jednym z trzech kandydatów do Senatu. - Odpowiedział Rainer i dodał - Kongres Orientyki odbędzie się najprawdopodobniej w Garapenii. Trwają przygotowania, ale data nie została ustalona. Planują zrobić to po wyborach które są... - Rainer wyjął zniszczony notes i zaczoł coś w nim szukać. - O! Kończą się jutro. - Rainer zakończył i począł przyglądać się inteligentnemu szczurowi cicho dodając - Obyś nie zrobił tego co kuce...
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- A przypadkiem kongres nie miał się odbyć w Austro-Węgrzech? - zdumiał się Talerz. - Z tego co się orientuje, Garapenia zawaliła sprawę z organizacją imprezy bo miała takową zorganizować już dawno temu...
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Rainer odwrócił się w stronę porcelanowego.
- Garapenia zamierza go zorganizować po wyborach na konsula. Obecny Konsul otrzymał propozycję przeniesienia imprezy do MAW-u Ale ją odrzucił. W końcu mają czas do końca roku.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Za bardzo się guzdrają. Jest wiele ważnych spraw do omówienia, żeby czekać aż Najjaśniejsza Republika powstanie z kolan.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

- Wiem że się guzdrają, dlatego ich popędzam. Jednak efektu końcowego nie mogę przewidzieć. Ehh... to odrobinę męczące starać się trzymać ten cyrk w ruchu.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- Czy poza modleniem się w kościele o miłosierdzie dla Garapenii, w Najjaśniejszej Republice dzieje się coś ciekawego? - zadał retoryczne pytanie Talerz.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 3 nieznanych