Winktown

Po ryby...

Trottel

Dnia Trottel napisał:

Tak jak powiedziałem, tak zrobiłem.
W tym celu udałem się, aż do San Romero.
Udałem się tak daleko, gdyż słyszałem, iż można w tych regionach złowić łososia!
Ponadto chciałem udać się na zwiad i dowiedzieć się czegoś na temat tajemniczego robota.
Więc łowię sobie pewien czas. Nieszczęście chciało, że zepsuł mi się zegarek przez co obserwowałem staranie niebo, by móc kontrolować czas. Tym razem los był po mojej stronie, gdyż niebo było czyste.
Nagle czuje jak coś mocno szarpie. To musi być łosoś! Ciągnę, ciągnę, ciągnę, a z wody wynurza się... robot!!! Jakim cudem on pływał pod wodą? To przecież robot, w dodatku wątpliwej z powodu błąkania się jakości. Jednym ruchem szarpnąłem za wędkę, tak że robot odhaczył się. Nie był jednak widocznie tym faktem zadowolony. Rzucił się za mną! Szybko uciekłem z wędką do pobliskiej szopy. Byłby mnie dognał, lecz upadł i tą swą mechaniczną twarz rozwalił.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Chciałby wiedzieć jak dostałeś się tak głęboko na terytorium zombie. Informuję też że robot o którym rozprawialiśmy w barze był widziany gdzieś w okolicach Winktown. Niemniej gratuluję łowów.wyszła po Pana pluton zmechanizowany czy wróci Pan sam do miasta?
Oficerek

Dnia Oficerek napisał:

Człowiek Hanzy w opałach! Podaj swoją pozycję towarzyszu a zaraz dotrzemy do Ciebie i zmieciemy tego blaszaka z powierzchni ziemi!
Trottel

Dnia Trottel napisał:

Znajduję się półtorej kilometra na wschód od San Romero. Robot najprawdopodobniej przemieścił się, a może to był inny robot? Co do zombie to spotkałem parę, lecz przestraszyły się one czaszki. Być może ta czaszka należała, do jakiegoś łowcy zombie?
Oficerek

Dnia Oficerek napisał:

To bardzo możliwe, po powrocie zbadany czaszkę która macie. Tym czasem wyruszam na ratunek uzbrojony w maczetę. Dla was mam kij basebollowy lub rękawice bokserskie także do wyboru do koloru he he..... będę na miejscu wieczorem.
Oficerek

Dnia Oficerek napisał:

Na miejsce dotarł gotowy do walki Oficer K podszedł do szopy i zastaukał dwa razy - przyjacielu możecie wyjść, wygląda na to że złomial gdzieś wiał - krzyknął K - zbierajmy się szybko bo po drodze widziałem dużą grupę zombiaków... bardzo dużą grupę.
Trottel

Dnia Trottel napisał:

Trottel otwiera drzwi...
Jestem, całe szczęście przeżyłem ten atak. Szybko! Musimy z tego miejsca wydostać!
Oficerek

Dnia Oficerek napisał:

Gdy Trattel wyszedł z szopy i podszedł do K z krzaków wyszedł gruby zombi, tak gruby jakby złączyć pięciu oficerów K i Tratellów. - co za spaślak - zaśmiał się K - ty idź w lewo a ja pójdę w prawo, weźmiemy drania z flanki. Gdy wszyscy byli na miejscu K dał znak do ataku. Oficer podbiegł do zombiaka i zadał mu cios maczetą prosto w kolano. Grubas zawył z bólu i upadł na ziemię, wtedy podbiegł do niego Trattel i rozwalił mu łeb kijem. - świetna robota Trattel - krzyknął zadowolony K patrząc się na rozpywające się reszki głowy...
Zakapturzeniec

Dnia Zakapturzeniec napisał:

http://www.pustkowia.org/post/6310#post6310

Informuje że Pluton Zmotoryzowany odbył już zwiad w San Romero. Więc robot, którego znalazł Trattel, to nie jest ten sam robot co błąkał się po mieście Winktown. Ten co złapał na wędce Trottel był na szczęście mniej groźny, bo to był robot bojowy RB-2(polecam poczytać Katalog maszyn Techrzeszy). Ponadto spaślak, który was zaatakował, to prawdopodobnie był Rzeźnik Grubasek(opisałem go w Zombiopedii, którą możecie znaleźć w wątku->polowanie w San Romero). Ponadto chciałbym się dowiedzieć czy pan Trottel jest już bezpieczny?
Trottel

Dnia Trottel napisał:

Tak zarówno ja, jak i Oficer K, jesteśmy już bezpieczni, lecz naprawdę najadłem się strachu.
Zakapturzeniec

Dnia Zakapturzeniec napisał:

Dziękuje za informacje. W takim razie moje opancorzone pojazdy nie przyjądą na teren.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani