Winktown

Pewnego razu w bu... barze

Oficerek

Dnia Oficerek napisał:

K był zaskoczony gdy zobaczył starego znajomego - witaj Janie! Dawno Ciebie nie widziałem i fajnie że spotykamy się w tym miejscu - mówiąc to biorę łyk dziwnego trunku - w Garapenii chciałem działać ale te problemy z forum i w ogóle.... mam nadzieję że razem postawimy Pustkowia na nogi - dodałem.
Harlin

Dnia Harlin napisał:

Harlin sięgnął po kolejny kufel piwa i zaczął opowiadać:
- Gdy na Pustkowiach robiło się coraz bardziej pusto, rozważałem ich opuszczenie. Znalazłem wrak statku, gdzieś w okolicach San Romero, a nadchodząca horda zombie przekonała mnie do odpłynięcia. Udałem się na północ i zamieszkałem w Federacji Nordackiej. Zarobiłem trochę pieniędzy poprzez wejście na scenę polityczną Federacji, w której pełniłem funkcje Prezydenta, Posła, Marszałka Parlamentu, Ministra, Prokuratora Generalnego... Jak już rozkradłem wystarczająco państwo, kupiłem odpowiedni sprzęt i ruszyłem z powrotem na Pustkowia. Przypłynąłem błękitnym statkiem, znaczy, próbowałem przypłynąć, bo silnik przestał działać, gdy dopłynąłem do Trizondalu. W tym państwie zakupiłem rower i zacząłem jechać w kierunku San Romero. Utrudniały mi to sporadycznie pojawiające się zombie, w które rzucałem opróżnianymi na bieżąco butelkami wódki. Spotkałem przy okazji jednego robota z Techrzeszy. Gdy atak butelką na niego nie zadziałał, rzuciłem w niego rowerem i pobiegłem do Winktown, które było niedaleko. No i teraz siedzę tutaj i odpoczywam po ciężkiej wyprawie.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Rainer wstał szybko na nogi.
- Jaki robot?! W okolicy miasta? Jako dowódca obrony miasta muszę się tym zająć!
Po chwili uspokoił się, usiadł i po chwili milczenia zaczął mówić.
- Odkąd Pietrow zniknął jego roboty zaczął męczyć pewien wirus. Poza tym skończyły się części zamienne i zaczęły się rozpadać. Ich zachowanie jest nieprzewidywalne. Nikt się ich nie spodziewał tak daleko od Techrzeszy a tu coś takiego.
Oficerek

Dnia Oficerek napisał:

- Trzeba znaleźć i ubić tego blaszka - krzyknął K - jego części mogą okazać się przydatne dla Hanzy - dodał wstając i wypijając resztki trunku.
- swoją drogą mogę zlecić to zadanie wszystkim którzy chcą wejść w nasze szeregi.... tak do jest dobry pomysł - powiedział K nalewając kolejną porcję alkoholu - kto przyniesie mi tego blaszaka martwego, będzie miał wstęp do Hanzy!
Trottel

Dnia Trottel napisał:

Panie oficerze mogą zająć się tą bestią! Niestety obecnie posiadam tylko czaszke, cukierek i wędkę. Najprawdopodobniej pójdę na ryby, aby móc nakarmić członków Hanzy. Nie będziemy się przeiceż wiecznie żywić konserwą z monarchistów!
Oficerek

Dnia Oficerek napisał:

- Dobrze myślicie! Lecie no na ryby a później załatwimy tą kupę złomu! - odpowiedział K - zawsze możecie złapać go na wędkę lub rzucić czaszką
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

To był gorący dzień gdy Jan von Rainer wraz z 2 ochoniarzami wszedł do Baru krzycząc do barana, aby się wstawił przy ladzie. Krzykiem obudził Trottela który spał po zapewne libacji. On sam otępiale się rozejrzał a następnie znów zasnął.
- Co za szuja grzebała przy radiu!? - powiedział groźnym tonem Rainer gdy usłyszał jakiś Wanduski bełkot.
No nic, barman podał uranowe za które 24 zapłacił. Gdy miał wziąć łyk barem wstrząsnął niesamowicie głosćny huk. Trottel obudził się na dobre zdezorientowany.
- Co jest cholera?! - krzyknął Rainer i wyszedł na ulicę. I wszystko stało się jasne... A raczej nic. Budynek na przeciwko baru stał w ogniu.
Jurodiwyj

Dnia Jurodiwyj napisał:

Było to gorące popołudnie, gdy do baru wszedł tajemniczy nieznajomy. Można by rzec, że już na pierwszy rzut oka wyróżniał się z tłumu - dwudziestoparoletni, ostrzyżony prawie na łyso, ubrany w czarny płaszcz i dżinsy tego samego koloru, z podpiętą do pasa szablą u boku...
- Dzień dobry wszystkim. - zawołał - Uranowe proszę. Ile płacę?
- Pierwszy jest za darmo. - odpowiedział zza lady barman napełniając kufel piwem, a następnie podał powyższy przybyszowi
- Dziękuję. - powiedział, po czym opróżnił je jednym haustem - Wiecie może coś o pracy dla kogoś takiego jak ja?
- Na naszym pustkowiu zawsze brakuje rąk do roboty, więc zależy tylko od ciebie co chciałbyś robić. W okolicy są kopalnie, fabryki, jeśli chcesz zawsze możesz dołączyć do którejś z wielu tutejszych frakcji, zostać handlarzem niewolników dla gildii z Las Winkas, albo jeśli ci życie zbrzydło robić to na własną rękę. I radziłbym unikać terenów Techrzeszy na południowym zachodzie, tak na wszelki wypadek.
- Czyli znowu trafiłem do ciekawego miejsca...
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Nagle za plecami nieznajomego pojawił się Otto von Teller z kuflem piwa w jednej dłoni i wycelowanym rewolwerem w drugiej.
- Hile... Tylko bez gwałtownych ruchów. Podaj swoje imię, miejsce pochodzenia i cel wizyty na Pustkowiach.
Jurodiwyj

Dnia Jurodiwyj napisał:

- Mów mi Jurodiwyj. - powiedział nieznajomy powoli odwracając się z rękami w górze - Chociaż wolałbym się przedstawiać bez twojej pomocy. Po pustkowiach natomiast błąkam się bez określonego celu, chyba, że za taki uznajesz przeżycie z pełnym portfelem. A ty kim jesteś, jeśli można spytać?
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Porcelanowy obszedł Jurodiwyja i nogą odsunął krzesło od stolika, po czym klapnął na nie tyłkiem.
- Jestem tutejszym szefem wszystkich szefów, możesz mówić mi Talerz.
Klask, klask, klask! - grupa najętych bobrów zajęła się robieniem odpowiedniego klimatu.
Jurodiwyj

Dnia Jurodiwyj napisał:

*Jurodiwego
- Ciekawe, napijmy się więc. - powiedział przybysz - Barman, dwa kufle Uranowego proszę. Na mój koszt.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- A masz kapsle żeby zapłacić? - barman wyraził podejrzliwość wobec nieznajomego.
Jurodiwyj

Dnia Jurodiwyj napisał:

- Jeszcze jak.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

- To pokaż! - barman był dalej nieufny wobec Jurodiwego.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 3 nieznanych