Winktown

Akcja Kolonializacyjna

Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Tuż po wydaniu zezwolenia na kolonializację Rainer pośpiesznym krokiem ruszył na dworzec. Zdążył na ostatni pociąg do Nuketown. Podczas jazdy przypominał sobie czasy gdy wraz ze swoją grupą przemierzał pustynię od czasu do czasu walcząc i grabiąc tych co się nawineli. Nawet nie zorientował się gdy pociąg znalazł się na stacji Nuketown. Tu już spokojniej w otoczeniu swojej ochrony ruszył do Baru ,,Forum Curvinum". Przybytek ten prowadzony przez garapeńską mafię był tym czym w Winktown ,,Pod Różowym Kundlem".
Gwałtownie otworzył drzwi baru. Garapeńczycy z Austriakami grali w ruletkę. Odkąd obie grupy rozpoczęły działalność bardzo się dogadały i często spędzali czas albo w Garapenskim barze albo lombardzie Austriaków.
Rainer podszedł do stołu gdzie Ostrich, Bernic i Jurodiwy grali w karty. Triumfalnie krzyknął:


- Panowie! Mamy to!

Wtem huk rewolweru obwieścił że w barze ubyło jednej żywej osoby. Ludzie z drugiego stolika krzyknęli i zaczęli dzielić się zakładami. Ludzie Rainera wiedzieli co oznaczają słowa Admirała i bez słowa wstali i wyszli z baru. Rainer przysiadł się do Jurodiwego.
Sadystyczny Wesołek

Dnia Sadystyczny Wesołek napisał:

Dalej nic nie zaznaczacie na mapie. Potem nie marudźcie że inne mikronacje nie uznają podbojów.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Nie potrzebujemy zbędnej atencji ciemnego ludu Pollinu.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Rainer był zaskoczony obecnością Talerza w Nuketown. Rozmawiał z nim jeszcze parę godzin temu w stołecznym Ratuszu. Nie widział jednak żeby wsiadał do pociągu. Numer 24 miał już odpowiedzieć Playstation gdy pojawił się Mariusz szukający lokalnych władz. Był on na Pustkowiach bardziej incognito niż w oficjalnej wizycie głowy państwa, to też jego przybycie nie wywołało większego poruszenia u kogokolwiek. No może był jeden wyjątek. Ów wyjątkiem był Eustachy Playstation z którym Tarsycjusz Operar był w niezbyt dobrych stosunkach. Przewidując co się stanie Rainer wraz z Jurodiwym opuścili bar. Pół godziny później byli juź na statku płynącym do Iparburga rozpocząć kolonizację.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Nie widział jednak żeby wsiadał do pociągu.

Jako członek Władzy™, mam dostęp do tajnej kolejki podziemnej łączącej kluczowe miejsca dawnej Rzeszy Słomagromskiej. Dzięki tej kolejce, jestem w stanie w kilkadziesiąt minut dostać się z Winktown do Wiednia.

Jak wam idzie podbijanie ziem garapeńskich?
Orjon

Dnia Orjon napisał:

Do baru spokojnym, pozbawionym jakichkolwiek oznak świadomości swojego położenia, lokalizacji i stanu krokiem wkroczył kędzierzawy, pobudzony jakąś substancją rozweselającą mężczyzna... a może skrzat.. nieistotne. Nieistotne jest też to, dlaczego, do jasnej cholery, ten ktoś znalazł się akurat tutaj, a nie w innych odmętach wirtualnego świata, i czym, do kurwy nędzy, się tu dostał (być może pociągiem, potykając się tu i ówdzie..). Umysł poddającego się uciesze wypicia dobrego alkoholu Orjona chyba już nie pamiętał czasów, gdy walczył on z kloniarstwem i w krytycznej chwili musiał brać odpowiedzialność za (niech spoczywa w spokoju) Surmenię. To było już nieważne w sytuacji, gdy jego surmeńskie bogactwa zginęły wraz z zatopieniem wszystkich jej wysp. Chuj, że to było ze dwa lata temu...

Dopiero po chwili Orjon zorientował się, że nie jest w lokalu sam. Odezwał się do kogoś, kogo na pewno nie znał, ale akurat poczuł ochotę na jakąś rozmowę z kimkolwiek o czymkolwiek:
- yyyy... hej tam! emeryci nie chcą zdychać?
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Idzie jak krew z nosa. Mamy niewielu ludzi ale przejeliśmy kilka mil w okolicach Iparburga. Rano z Nuketown wypłynie stado dwugłowych krów aby sprawdzić jak nasze gatunki zachowają się na terenie nieskazonym.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Do Orjona: Tak się schlałeś, że pomyliłeś naszą knajpę ze statkiem kolonizacyjnym płynącym na ziemie posttyrenckie. Gratulacje miszczu.

Do Numera: Te krowy płyną same wpław Kanału Tyrenckiego?
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Heh nie ale brzmi to jak dobry pomysł
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

W zamku Gründen Inkwizytorzy próbowali stworzyć smoki. Wiecie, wielkie, latające gekony ziejące ogniem. A gdyby tak skrzyżować bramina z alkodaktylem?

OBRAZEK

Oszczędzimy wtedy zarówno na kosztach transportu jak i stworzymy broń zdolną niszczyć przeciwników z dużych wysokości (radioaktywne guano). Wyobrażacie sobie eskadrę szalonych krów pikującą z niebios na nieprzyjaciela? Lepsze to niż odrzutowce!
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

A czy pokona ona anomalie?

Wracając do tematu w międzyczasie zdobyłem mapy Garapenii które przechowywał Henryk Wespucci. Jestem w posiadaniu mapy fizycznej z naniesionymi miastami z czasów Królestwa oraz mapy górniczej z zasobami.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

Jeżeli będzie lecieć nisko, to powinna ona sobie poradzić, co najwyżej jakiś morski kraken ją zeżre.

Wybornie z tymi mapkami!
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Mapy są w magazynie grafik. Można je tu przenieść bo sam mam z tym problem. W międzyczasie Juridiwy otrzymał zadanie przeprowadzenia rekonesansu w głębi kraju.
Pan Talerz

Dnia Pan Talerz napisał:

OBRAZEK
OBRAZEK

Okolice Tarvanburga i Inselburga wydają się najlepszym miejscem na utworzenie przyczółka ze względu na uran i ropę naftową.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Dopiero teraz zauważyłem że na mapie jest jedna nieaktualność, konkretnie Lostferas i półwysep na którym leży (Księstwo Lostii) zostało zatopione przez Drogodzieja Kiełczyńskiego gdy go z Garapenii wyrzucono. Obecnie kontrolujemy półwysep Iparburga Ale Inselburg jest w naszym zasięgu. Wyślę tam okręty WN gdyż obszar morski jest kontrolowany przez piratow.
Pojawia się problem demograficzny. Ludność Pustkowii to mniej niż 100 tyś. ludzi to też kolonistów jest bardzo niewielu. Garapenia to dość duży obszar więc trzeba pomyśleć nad typem osadnictwa. Osobiście myślę nad wielkoobszarowych ranczach.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani

  • 4 nieznanych