Winktown

Posty napisane przez mieszkańca

Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

To już brzmi bardziej sensownie jeśli przeczyta się ich opis.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Nie chciałbym przerywać tak doniosłe chwili ale chyba mają na to odrębny wątek.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Ajajaj czyżby się szykował konkurent w piractwie? Czy moźe to zwykły gang spod budki z alkoholem?
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Zawsze mogą trafić na moje okręty. Ich szansę na przeżycie wzrosną tak jak moje na okup.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Rainer wstał szybko na nogi.
- Jaki robot?! W okolicy miasta? Jako dowódca obrony miasta muszę się tym zająć!
Po chwili uspokoił się, usiadł i po chwili milczenia zaczął mówić.
- Odkąd Pietrow zniknął jego roboty zaczął męczyć pewien wirus. Poza tym skończyły się części zamienne i zaczęły się rozpadać. Ich zachowanie jest nieprzewidywalne. Nikt się ich nie spodziewał tak daleko od Techrzeszy a tu coś takiego.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Rainer przysiadł i odpowiedział:
- Na Pustkowiach cały czas jestem i pilnuję miasta od zombie. W międzyczasie założyłem aktorkę na zielonych wyspach gdzie te cholerne zombie ostatnio przybyły. I jak tu uczciwie przemycać skoro trzeba było stamtąd wiać. Ale spokojnie, ,,Nukersky" tam płynie i się tym zajmię. W Garapenii obserwowałem jej upadek gdy nagle przybył Pan Kiełczyński przybył, coś tam chciał robić ale pojawiły się problemy...
24 nosił się alkoholu i kontynuował.
- Przebywam też na Austo-Węgrzech gdzie dość cicho... A Pan? Co się z panem działo?
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Z tym wszystkim to do profesora Sokołowa.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

- Zasada jest jedna - Z zaciemnionego rogu sali odezwał się znajomy głos. Siedział tam człowiek w znoszonym mundurze Austro-Węgierskim palący fajkę. - Nie wchodź wojsku w drogę.
Jegomość wstał i podszedł do światła gdzie ukazała się twarz Jana von Rainera. Podszedł bliżej witają się ze wszystkimi.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Rainer celował z rewolweru w bobra mającego na głowie pustą butelkę. Obrucił się do jegomościa i z zaskoczeniem w głosie powiedział:
- Pan Kiełczyński? Tutaj?! Co się stało?
Drogodziej bez słowa podał mu kopertę ten szybko ją odczytał. Po chwili zimnym głosem powiedział:
- To zbyt ważne żeby tu to omawiać. Choćmy do mojego biura.
Gdy wychodzili Rainer spód pachy wystrzelił 2 razy trafiając Bobra w brzuch.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

- Znowu upada? Dziwni Ci Garapeńczycy... - Stwierdził von Geren i napił się czegoś, co miało zastąpić uranowe.
- Wszystko na to wskazuje. Elity musiały zająć się własnymi ojczyznami i Garapenia pozostała de facto bez elity. Wybuchają zamieszki i jest dość... zabawnie. Jest tego pewien Plus. - Odpowiedział Rainer.
Geren odłożył kufel i z zainteresowaniem spojrzał na Rainera.
- Nim zaczął się chaos przejołem cały Przemysł wojskowy. Używając tej infrastruktury rozpocząłem produkcję broni która będzie wydolna na Pustkowiach.
Rainer rozłożył mapę południowych Pustkowi z różnymi napisami. Palcem wskazał na Garapeńskie wybrzeże a konkretnie miejsce o nazwie ,,Iparburg".
- Od 2 tygodni do naszej kolonii na Zielonych Wyspach pływają 3 nieuzbrojone okręty wojenne. Tam ładunek jest przekazywany naszej flocie która transportuje je do Nuketown. - Z zadowoleniem Raniner opowiedział o szczegółach swoich interesów.
- Nie obchodzi mnie co Ty tam robisz. Czemu nic mi nie powiedziałeś!? - Wkurzony spytał.
- Bo byś tam pojechał i handlował moją bronią z tubylcami Stary dziadu. - Szyderczo powiedział 24.
- I kogo będziesz uzbrajał? Bobry?!
- Tym też się zająłem. Gdy byleś ostatnio w Nuketon nie zauważyłeś że brakuje 4 okrętów, choć kazałem wszystkim 8 zostać w porcie?
- Ehhh... O tym też mi nie powiesz.
- Nie zamierzam. - Odpowiedziaĺ Rainer. - Choć zanim przyjdzie Talerz i nas znowu ochszani ze zamiast walczyć z zombie chlejemy rezerwy alkoholu.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Chodzi o RCA który swojego czasu tu przebywał?
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Bardziej mi chodzi o wielkość spadku o połowę (no +-) w ciągu miesiąca. Myślałem że takie procesy trwają dłużej.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Wielki spadek na największych mikronacjach.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Uwzględniono twory o których pierwsze słyszę.
Numer 24

Dnia Numer 24 napisał:

Po kilku miesiącach walki sytuacja została ustabilizowana. Mimo tego zombie zdominowały obszar do Doughnay River. Ludziom i mutakom pozostały nieliczne enklawy. Pustynia stała się upiornie cicha...
Inkwizycja ukryła się w swoich miastach i twierdzach. Gildie niewolnicze mogły skorzystać z ich pomocy, jednak większość pozostała W swoich lokacjach. Nie mając nic do stracenia gdy siły Kliki się wycofały rozpoczęli rozpaczliwą walkę. Losy obu frakcji nie są znane. Miesiąc temu straciliśmy wszelki kontakt. Czasami na patrolu moi ludzie w zamieci widzą światła które szybko gasną. Słyszą krzyki i głosy milknące gdy się do nich podjedzie.
Klika z Nuketown obsadziła Sicz Jareth, Motown oraz Winktown. Wokół Nuketown zostały wybudowane fortyfikacje a te chroniące Winktown zostały wzmocnione. Kolejarze w porozumieniu ze mną obsadzili Emporium i Zaporę. Taki plan B gdyby umocnienia nie wytrzymały zakładał ewakuację za Doughnay. Plan B... Właśnie... A czy mieliśmy plan A?
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pewna myśl... zbombardować San Romero bronią nuklearną. Jednak pojawiało się parę problemów. Magazyny nie są strzeżone jednak jedyną osobą która zna ich lokalizację jest Otto von Teller. Ten z kolei nie był ostatnio publicznie widziany. Czasem w Ratuszu widziane są światła. Chyba tylko to trzyma szubrawców z daleka.
Jest jeszcze inny plan ale o tym innym razem. Trwają już przygotowania.

Hile Wędrowcze!

Ostatnio widziani